Tak dawno mnie nie było we Wrocławiu, że aż chce się wracać do miasta gdzie:
Tramwaje jeżdżą szybko bo mają priorytet:
Pojemność taboru jest zawsze adekwatna do zapotrzebowania:
Ruch samochodowy odbywa się płynnie i szybko:
a każda inwestycja jest realizowana z należytą starannością i troską o szczegóły:
gdzie przystanki są zaprojektowane ergonomicznie i bezpiecznie:
a tramwaje są schludne i czyste a przez to aż zachęcają do podróży
Chce się.
Blog opisujący jak to we Wrocławiu rządzi tanie lansiarstwo, które buduje stadion, fontanny a zaniedbuje oświatę, transport i inne podstawowe potrzeby mieszkańców miasta. Autor bloga twierdzi, że o wiele lepiej byłoby w mieście gdyby kierował nim oszczędny gospodarz niż wizjoner, któremu pieniądze wyciekają przez palce.
Uwaga, w tekstach mogą pojawiać słowa wulgarne. Jeśli ci to się nie odpowiada opuść tą stronę.
środa, 29 lutego 2012
wtorek, 28 lutego 2012
No to poremontowali
Niedawno, po stu dniach zakończył się remont torowiska przy ulicy Mickiewicza. Naiwni myśleli, że dzięki temu nowe i podobno nowoczesne Skody 19T pomkną po prościutkich szynach aż do Sępolna. Nic z tego - Skody będą dalej wozić wiewiórki a mieszkańcom Sępolna zostanie na otarcie łez 9 i 17 oraz magistralne 115.
Przy okazji przełożono też tory na pętli tramwajowej no i zobaczcie co z tego wyszło:
Okazało się, że ze względu na brak zachowanej skrajni trzeba było wyłączyć jeden tor z użytkowania. Niewatpliwie jest to urocze. Zastanawia też brak skrajni dla wagonów skoda - przecież i tak teoretycznie żadna skoda pojawić się tam nie może i dobrze bo by się jeszcze na wpół złamała. W każdym razie gratuluję remontu pętli tak jak całego rozplanowania komunikacji na Sępolnie.
Przy okazji przełożono też tory na pętli tramwajowej no i zobaczcie co z tego wyszło:
Okazało się, że ze względu na brak zachowanej skrajni trzeba było wyłączyć jeden tor z użytkowania. Niewatpliwie jest to urocze. Zastanawia też brak skrajni dla wagonów skoda - przecież i tak teoretycznie żadna skoda pojawić się tam nie może i dobrze bo by się jeszcze na wpół złamała. W każdym razie gratuluję remontu pętli tak jak całego rozplanowania komunikacji na Sępolnie.
poniedziałek, 27 lutego 2012
95% torowisk jest dobrych
95% torowisk jest dobrych - tak brzmi oficjalny komunikat Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta a znajdziecie go tu:
Tymczasem rzeczywistość jak zawsze się ma nijak do komunikatu:
Ograniczenie zostało wprowadzone po tym jak koncertowo (bo na prostym odcinku torów) wytramwaił się tramwaj. Zaraz po ogłoszeniu raportu. Ja bym chciał tylko poznać kwalifikację tego odcinka - pewnie się okaże, że dobre było.
Czy Wrocław ma dobre torowiska? Tak, 95% torów tramwajowych zostało tak ocenionychźródło
Tymczasem rzeczywistość jak zawsze się ma nijak do komunikatu:
Ograniczenie zostało wprowadzone po tym jak koncertowo (bo na prostym odcinku torów) wytramwaił się tramwaj. Zaraz po ogłoszeniu raportu. Ja bym chciał tylko poznać kwalifikację tego odcinka - pewnie się okaże, że dobre było.
niedziela, 26 lutego 2012
Upadająca firma?
Wiedz, że coś się dzieje. Mój były dyspozytor zaczął wojować z nową instrukcją zakładową dla motorniczych, która w przypadku tramwajów jest cokolwiek niedorzeczna i stanowi idealny piorunochron dla wszystkich poza motorniczym. Bo czy życiowe jest ograniczenie do 15 km/h na mostach? 10-15 km/h na rozjazdach? I to całym składem! To jest 21 wiek! Nawet na naszym PKP jeździ się po 100 km/h na wprost a 60km/h na bok. A tu dziesięć i ani grama szybciej - bo uznają cię winnym i masz generalnie przewalone a notable ze ZDiUMu i MPK mogą się udać do domu w atmosferze samozadowolenia tak jak prezydent Adamski, który uważa, że jak damy ograniczenie do 5km/h to będzie wszystko w porządku. Lata mijają a dziesiątka ma się dobrze nie zauważając ani potrzeb ani postępu technologicznego. Plotki głoszą, że w nowej instrukcji ma się pojawić jeszcze zakaz mijania się na rozjazdach lewoskrętnych. To na pewno przyspieszy tramwaje tak jak chcą tego władze miasta.
O potencjalnym strajku można sobie pooglądać tutaj:
źródło: Fakty TVP
W materiale informacyjnym pada stwierdzenie, że sytuacja finansowa w spółce MPK jest zła. Według mnie jest to sztucznie wykreowany problem przez władze miasta, które niecałe dwa lata temu ustami Dutkiewicza powiedziały:
Jeżeli wyciskanie oznacza zepchnięcie firmy na skraj bankructwa to operacja się udała. Bo czy nie fajnym wyciskaniem firmy było narzucenie MPK spłaty kredytu za skody plus, które wybrało miasto i to miasto zażyczyło sobie dwukierunkowe wagony pomimo sprzeciwu MPK? Czy nie fajnym wyciskaniem było ograniczenie pracy przewozowej w roku 2009 (kiedy pocięto rozkłady wszystkich linii, w których można było coś pociąć) i w roku 2011 r. kiedy skrócono godziny kursowania komunikacji miejskiej? To wszystko przekłada się i na ilość pasażerów i na ilość pieniędzy, które dostało MPK. Czy nie wyciskaniem było wrzucenie na plecy MPK sponsoringu Śląska Wrocław i kolei aglomeracyjnej, która poza tym, że nie powstanie to pożarła kilkanaście milionów złotych?
I tak to właśnie stworzenie sztucznego problemu kondycji finansowej MPK (która nigdy tak naprawdę na rynku nie funkcjonowała) jest doskonałym powodem by dowalić załodze tej firmy. Jak ja się cieszę, że ja tam nie pracuję!
O potencjalnym strajku można sobie pooglądać tutaj:
źródło: Fakty TVP
W materiale informacyjnym pada stwierdzenie, że sytuacja finansowa w spółce MPK jest zła. Według mnie jest to sztucznie wykreowany problem przez władze miasta, które niecałe dwa lata temu ustami Dutkiewicza powiedziały:
Miejska spółka dostanie z budżetu miasta dodatkowe 13 mln zł na poprawienie rozkładu jazdy. Ale nie za darmo. Rafał Dutkiewicz oczekuje dużych zmian w przedsiębiorstwie. - Trzeba wycisnąć z MPK więcej niż do tej pory - mówi prezydent.źródło
Jeżeli wyciskanie oznacza zepchnięcie firmy na skraj bankructwa to operacja się udała. Bo czy nie fajnym wyciskaniem firmy było narzucenie MPK spłaty kredytu za skody plus, które wybrało miasto i to miasto zażyczyło sobie dwukierunkowe wagony pomimo sprzeciwu MPK? Czy nie fajnym wyciskaniem było ograniczenie pracy przewozowej w roku 2009 (kiedy pocięto rozkłady wszystkich linii, w których można było coś pociąć) i w roku 2011 r. kiedy skrócono godziny kursowania komunikacji miejskiej? To wszystko przekłada się i na ilość pasażerów i na ilość pieniędzy, które dostało MPK. Czy nie wyciskaniem było wrzucenie na plecy MPK sponsoringu Śląska Wrocław i kolei aglomeracyjnej, która poza tym, że nie powstanie to pożarła kilkanaście milionów złotych?
I tak to właśnie stworzenie sztucznego problemu kondycji finansowej MPK (która nigdy tak naprawdę na rynku nie funkcjonowała) jest doskonałym powodem by dowalić załodze tej firmy. Jak ja się cieszę, że ja tam nie pracuję!
sobota, 25 lutego 2012
Rozwój po Wrocławsku
Nie ma takiego drugiego miasta. Tako rzecze aktor i reżyser Sztuhr więc pewnie ma rację mimo, że we Wrocławiu to on rzadziej przebywa niż ja w Budapeszcie. Szkoda, że pan reżyser nie zauważył bardzo niskiego poziomu partycypacji społecznej czyli brak angażowania się w życie miasta. To widać, a jedna Norwida wiosny nie czyni - tym bardziej, że nie musi być to w ogóle prawda. Nie wiem czemu ma służyć ta gadanina bo o bezinteresowność Gazety Wyborczej bym nie podejrzewał ale nie o tym miało być.
Wyborcza ostatnio wali jak w bęben w MPK. Że autobusy za wcześnie, że za późno, że brudno, że za bardzo nowocześnie (skody vs protram) i że pan Harłukowicz pobrudził sobie łapki w tramwaju 2791. Co prawda taki tramwaj nie istnieje ale liczy się fakt i to bynajmniej nie periodyk o tym tytule. Po zbombardowaniu mnie tymi listami wiem, że jest coś na rzeczy a te liściki z szuflady i pseudofelieton to tylko urabianie opinii publicznej na okoliczność wystąpienia jakiejś wiadomości. Takie mam przeczucie i jestem ciekaw czy ono mnie nie myli. Wszystkiego dowiemy się już pewnie niedługo.
Ja tymczasem drapię się po głowie czytając to:
176?
A www.wroclaw.pl rzecze 194:
Wali mnie co Smyk zrobi z tymi wagonami. Tylko, żeby później nie było, że tej linii nie da się uruchomić bo nie ma taboru.
A na koniec jeszcze jeden kwiatek z artykułu:
Fajnie, że oszczędzamy chciało by się rzec ale jak autobus został zaprojektowany na 12 lat (volvo 7000) to oznacza, że będzie tyle jeździł i żadne kruczki księgowe nie zmienią faktu, że stary autobus jest stary i zużyty a to co zaoszczędzimy na manipulacji amortyzacją to już niebawem włożymy w części zamienne. Po za tym, czy ktoś sobie wyobraża 20 letnie żółtki? Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
Wyborcza ostatnio wali jak w bęben w MPK. Że autobusy za wcześnie, że za późno, że brudno, że za bardzo nowocześnie (skody vs protram) i że pan Harłukowicz pobrudził sobie łapki w tramwaju 2791. Co prawda taki tramwaj nie istnieje ale liczy się fakt i to bynajmniej nie periodyk o tym tytule. Po zbombardowaniu mnie tymi listami wiem, że jest coś na rzeczy a te liściki z szuflady i pseudofelieton to tylko urabianie opinii publicznej na okoliczność wystąpienia jakiejś wiadomości. Takie mam przeczucie i jestem ciekaw czy ono mnie nie myli. Wszystkiego dowiemy się już pewnie niedługo.
Ja tymczasem drapię się po głowie czytając to:
Spółka pozbędzie się także niepotrzebnych wozów, kupionych jeszcze w połowie lat 70. We Wrocławiu jest 237 tramwajów, a potrzeba ich tylko 176. Dlatego część z nich będzie sprzedana lub zezłomowana. Zostanie 225, by był zapas w razie awarii.źródło
176?
A www.wroclaw.pl rzecze 194:
500 tys. osób – tylu pasażerów korzysta codziennie z komunikacji we Wrocławiu.źródło
Długość tras autobusowych to 1005 km, codziennie w trasy wyjeżdża 282 autobusów, które kursują na 62 dziennych i 13 liniach nocnych. Tabor wrocławskich autobusów to 300 pojazdów w tym 100 mercedesów Citaro, 174 autobusów Volvo oraz 86 pojazdów Man, Ikarusów i Jelczów.
Tabor tramwajowy to 400 wagonów (200 pociągów). Codziennie w trasy wyjeżdżają 194 pociągi, które pokonują 258 km tras. Wrocławskie tramwaje kursują na 21 dziennych liniach
44 mln kilometrów – tyle przejeżdżają wszystkie wozy MPK w ciągu roku.
Wali mnie co Smyk zrobi z tymi wagonami. Tylko, żeby później nie było, że tej linii nie da się uruchomić bo nie ma taboru.
A na koniec jeszcze jeden kwiatek z artykułu:
Sama redukcja zatrudnienia ma dać 5,5 mln zł oszczędności, a aż 12 mln zaoszczędzi się na wydłużeniu okresu amortyzacji tramwajów i autobusów.
Fajnie, że oszczędzamy chciało by się rzec ale jak autobus został zaprojektowany na 12 lat (volvo 7000) to oznacza, że będzie tyle jeździł i żadne kruczki księgowe nie zmienią faktu, że stary autobus jest stary i zużyty a to co zaoszczędzimy na manipulacji amortyzacją to już niebawem włożymy w części zamienne. Po za tym, czy ktoś sobie wyobraża 20 letnie żółtki? Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!
piątek, 24 lutego 2012
Odpowiedź
Pamiętacie list. Otóż autor dostał na niego odpowiedź i postanowił podzielić się z nami co chwali się.
Ja zapraszam to dzielenia się wszystkimi odpowiedziami jakie otrzymacie z naszego Urzędu Miasta. Najlepsze bedą publikowane a nagrodą będzie nagroda Czumy czyli satysfakcja, że mogą pomóc innym wrocławianom.
A teraz o liście:
Biedni są klienci skazani na takich menedżerów, którzy upatrują zwiększenie swoich zysków tylko w zwiększaniu marży (czyt. podnoszeniu cen). Nie wróżę z takim podejściem sukcesów panu Czuryle w np. zarządzaniu "Biedronką".
To się nie uda... po prostu.
Ja zapraszam to dzielenia się wszystkimi odpowiedziami jakie otrzymacie z naszego Urzędu Miasta. Najlepsze bedą publikowane a nagrodą będzie nagroda Czumy czyli satysfakcja, że mogą pomóc innym wrocławianom.
A teraz o liście:
Biedni są klienci skazani na takich menedżerów, którzy upatrują zwiększenie swoich zysków tylko w zwiększaniu marży (czyt. podnoszeniu cen). Nie wróżę z takim podejściem sukcesów panu Czuryle w np. zarządzaniu "Biedronką".
To się nie uda... po prostu.
czwartek, 23 lutego 2012
"U nas w Norymberdze"
Chciałbym powiedzieć "U nas w Norymberdze" ale niestety nie mogę bo dwutygodniowa obecność w tym zakończyła. Mogę za to napisać, że bardzo mi się podoba tamtejsza komunikacja miejska. Niech się schowa Monachium ze swoimi wiejskimi częstotliwościami, niebieskimi tramwajami i obleśnymi stacjami esbana. Niech żyje Norymberga!
Co w niej takiego fajnego to już pisałem w innym miejscu ale tutaj napiszę co można by przeszczepić do Wrocławia. Nie jest to wynalazek spotykany tylko w Norymberdze bo tutaj w tajdze też można takie coś kupić. Ale do rzeczy.
Chwalimy się tyloma korporacjami w mieście (Google, HP, IBM i wszystko inne co szuka low-cost centre) no to może zaoferować coś pracownikom tych zakładów pracy w dziedzinie zbiorkomu? Takim czymś mogłby być bilet pracowniczy.
Bilet pracowniczy kojarzy wam się pewnie z komuną, PKSem i starym autosanem ale tymczasem "na zachodzie" znajduje się to w ofercie organizatorów komunikacji a w Polsce do tego przymierza się Kraków.
W Norymberdze nazywa się to FirmenAbo i jest reklamowane takim rysuneczkiem jak powyżej. FirmenAbo polega na tym, że firma kupuje swoim pracownikom bilety okresowe komunikacji miejskiej hurtowo. Jak hurtowo to znaczy po niższej cenie. Pracownik może pokrywać część kosztu biletu a część można dofinansować z pieniędzy. I wszyscy są zadowoleni bo miastu rośnie sprzedaż biletów, firma ma następny bodziec "motywacyjny" obok karty na siłownię a pracownik dostaje bilet za niższą cenę. Da się? Da.
Niestety przy podejściu jakie ma władza w naszym mieście bo zakłada ona, że ten co musi to i tak pojedzie a ten co nie musi to nie wsiądzie co będzie widać w odpowiedzi na propozycje z tego listu. To nie przejdzie. A szkoda.
Co w niej takiego fajnego to już pisałem w innym miejscu ale tutaj napiszę co można by przeszczepić do Wrocławia. Nie jest to wynalazek spotykany tylko w Norymberdze bo tutaj w tajdze też można takie coś kupić. Ale do rzeczy.
Chwalimy się tyloma korporacjami w mieście (Google, HP, IBM i wszystko inne co szuka low-cost centre) no to może zaoferować coś pracownikom tych zakładów pracy w dziedzinie zbiorkomu? Takim czymś mogłby być bilet pracowniczy.
Bilet pracowniczy kojarzy wam się pewnie z komuną, PKSem i starym autosanem ale tymczasem "na zachodzie" znajduje się to w ofercie organizatorów komunikacji a w Polsce do tego przymierza się Kraków.
W Norymberdze nazywa się to FirmenAbo i jest reklamowane takim rysuneczkiem jak powyżej. FirmenAbo polega na tym, że firma kupuje swoim pracownikom bilety okresowe komunikacji miejskiej hurtowo. Jak hurtowo to znaczy po niższej cenie. Pracownik może pokrywać część kosztu biletu a część można dofinansować z pieniędzy. I wszyscy są zadowoleni bo miastu rośnie sprzedaż biletów, firma ma następny bodziec "motywacyjny" obok karty na siłownię a pracownik dostaje bilet za niższą cenę. Da się? Da.
Niestety przy podejściu jakie ma władza w naszym mieście bo zakłada ona, że ten co musi to i tak pojedzie a ten co nie musi to nie wsiądzie co będzie widać w odpowiedzi na propozycje z tego listu. To nie przejdzie. A szkoda.
poniedziałek, 20 lutego 2012
Plonk tramwajowy
Tramwaju Plus na Leśnicę nie trza jak mówią magistraccy bo on w sumie nic nie daje. Argumentują to brakiem sygnalizacji na tej trasie i wysoką prędkością przejazdu tramwajem na tym odcinku. Niestety ale nie jest to prawda bo na trasie tramwaju do Leśnicy pojawiło się skrzyżowanie. Takie niewinne, zjaździk z autostrady zwany węzłem stadion. Nieszczęście tego skrzyżowania polega na tym, że tramwaj przecina drogę i w związku z tym aby tą drogę przejechać tramwaj czeka sobie. Czeka sobie i dwie minuty aż przejedzie np. pięć aut w tym czasie z dziesięcioma osobami na pokładzie.
No już bym pomyje rzucał na WIM z Elwirą ale tu się okazuje, że wcale to nie jest ich wina bo tym razem tramwaje wstrzymuje GDDKiA. A tak to wygląda na piśmie znalezionym w śmietniku:
W skrócie wygląda to tak. Najpierw WIM z Urzędu Miasta zaplanował sobie kilka faz wzbudzanych dla dziesiątki i dwudziestki ale później Gdaka wyciągnęła "jokera" w postaci rozporządzenia ministra i zrobiła światła po swojemu. I tak tramwaje stoją i będą stały jeszcze długo patrząc na ten otaczający nas brak woli.
A teraz wygląda to tak, że praktycznie zdarza się by tramwaj przejechał tam bez zatrzymania trwającego około minuty. Najpierw puszczany jest ciąg aut z/do Leśnicy, następnie z/do centrum, a potem na kilka sekund tramwaj dostaje razem z równolegle idącymi pieszymi. Do przejechania jest 6 pasów (każdy po 3,5 metra) plus wyspa dzieląca no i te przyległości od sygnalizatora. Pieszy nie ma szans przejść na raz legalnie a jak utknie na wysepce to nie wzbudzi sobie sam sygnalizacji bo tam przycisków brak. Na szcżęście żaden myślący człowiek się tam na własnych nogach nie zapuszcza.
Tak wygląda realizacja priorytetu dla tramwajów w mieście. Przypomnę tylko, że do czasu budowy AOW tramwaj miał tu pierwszeństwo.
niedziela, 19 lutego 2012
Trzeba reorganizować
Wyciśniemy MPK jak cytrynę tak swego czasu rzekł prezydent. Wrocławianie mieli dostać więcej za mniej i z tej okazji wyrzucono dotychczasowego prezesa MPK na front budowy domów (został wiceprezesem TBSów):
Tak to wtedy Paweł Czuma tłumaczył. Na miejsce Turzańskiego powołano znanego i nielubianego w MPK Władysława Smyka. Złośliwi dali mu nawet przezwisko likwidator z okazji poprzedniej jego kadencji w tej firmie.
No i zaczęły się likwidacje i wywalanie z pracy. Część brygad mechaników odchudzono, załodze z zajezdni numer sześć powiedziano wprost, że to już koniec a niektórzy dostali ofertę nie do odrzucenia pt. wracasz do jeżdżenia lub robisz kurs na tramwaj lub autobus. Wszystko to przy sytuacji zmniejszającej się pracy przewozowej czyli tego na czym MPK powinno zarabiać.
Ale jest jedna rzecz, która w MPK ma się dobrze. Są to członkowie zarządu. Jest ich z roku na rok coraz więcej, że wymienię Wilda kumpla z partii prezydenta i przyjaciółki prezeza. Jednak żadne słowa nie opiszą tego co tam się wyrabia. O wiele lepiej opiszą to rysunki, które zamieszczane są na stronie BIPu MPK.
Tak wyglądał schemat organizacyjny MPK w 2008 roku. Zwróćcie uwagę na ilość dużych kwadratów oznaczających grube ryby w firmie.
A teraz to samo z roku 2011 roku:
Fajnie co? Były dwa duże i jeden mniejszy a teraz są trzy duże i trzy małe. Wzrost o 100% a przecież w/w artykule pan prezes mówił, że trzeba ograniczać stanowiska bo płace to połowa kosztów firmy. No to ograniczono przez dołożenie stanowisk.
Drugą fajną rzeczą jest zmiana nazw działów. Kiedyś mieliśmy Zakład Eksploatacji Autobusów nr 7 ale widocznie ta nazwa była zbyt mało dynamiczna i zmieniono ją na Zakład Autobusowy nr 7 a wraz z tym trzeba było pewnie zmienić pieczątki, papiery i pewnie jeszcze kilka rzeczy o których nie mam pojęcia. Do tego ciągłe przeprowadzki niektórych działów. Bawmy się! Na pewno to jest najważniejsze.
W jaki sposób Turzański trafił do TBS? - To decyzja rady nadzorczej spółki - mówi Paweł Czuma, rzecznik prasowy urzędu miejskiego. - Jesteśmy przekonani, że doświadczenie w zarządzaniu spółkami prawa handlowego Witolda Turzańskiego przyda się w jego nowym miejscu pracy - dodaje rzecznik.źródło
Tak to wtedy Paweł Czuma tłumaczył. Na miejsce Turzańskiego powołano znanego i nielubianego w MPK Władysława Smyka. Złośliwi dali mu nawet przezwisko likwidator z okazji poprzedniej jego kadencji w tej firmie.
- W najbliższym czasie wrocławskie MPK wejdzie w fazę spokojnych, ale permanentnych zmian - zapowiedział dziś nowy prezes spółki Władysław Smyk. Jednym z pierwszych posunięć, jak poinformował, może być redukcja zatrudnienia.źródło
No i zaczęły się likwidacje i wywalanie z pracy. Część brygad mechaników odchudzono, załodze z zajezdni numer sześć powiedziano wprost, że to już koniec a niektórzy dostali ofertę nie do odrzucenia pt. wracasz do jeżdżenia lub robisz kurs na tramwaj lub autobus. Wszystko to przy sytuacji zmniejszającej się pracy przewozowej czyli tego na czym MPK powinno zarabiać.
Ale jest jedna rzecz, która w MPK ma się dobrze. Są to członkowie zarządu. Jest ich z roku na rok coraz więcej, że wymienię Wilda kumpla z partii prezydenta i przyjaciółki prezeza. Jednak żadne słowa nie opiszą tego co tam się wyrabia. O wiele lepiej opiszą to rysunki, które zamieszczane są na stronie BIPu MPK.
Tak wyglądał schemat organizacyjny MPK w 2008 roku. Zwróćcie uwagę na ilość dużych kwadratów oznaczających grube ryby w firmie.
A teraz to samo z roku 2011 roku:
Fajnie co? Były dwa duże i jeden mniejszy a teraz są trzy duże i trzy małe. Wzrost o 100% a przecież w/w artykule pan prezes mówił, że trzeba ograniczać stanowiska bo płace to połowa kosztów firmy. No to ograniczono przez dołożenie stanowisk.
Drugą fajną rzeczą jest zmiana nazw działów. Kiedyś mieliśmy Zakład Eksploatacji Autobusów nr 7 ale widocznie ta nazwa była zbyt mało dynamiczna i zmieniono ją na Zakład Autobusowy nr 7 a wraz z tym trzeba było pewnie zmienić pieczątki, papiery i pewnie jeszcze kilka rzeczy o których nie mam pojęcia. Do tego ciągłe przeprowadzki niektórych działów. Bawmy się! Na pewno to jest najważniejsze.
sobota, 18 lutego 2012
Brudno, brudniej, MPK!
Jak wiadomo Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacyjnemu leży na sercu dobro pasażerów. Dlatego MPK robi wszystko by się pasażer nie pobrudził w pojeździe. Nie zawsze mu to wychodzi więc powstają takie pisma jak poniżej jak i różne dziwne pomysły. Nie wiem czy wszyscy pamiętają ale sprzątaniem w MPK zajmuje się zewnętrzna firma, która wygrała przetarg na tą pracę. Przy ostatniej zmianie firmy sprzątającej ogłaszano wszem i wobec, że teraz będzie lepiej bo zamiast miotły zostanie użyty odkurzacz!
Co z tego wynikło można przeczytać w tym piśmie skierowanym do kierowników zajezdni napisanym niewyszukanym stylem przez panią zastępcę kierownika:
Pomysł jest teraz taki aby kierownikom zmiany oprócz cieknących instalacji, walniętych poduszek, wybitych drążków i co tam autobusy i tramwaje oferują mechanikom dołożyć fuchę sprawdzania czystości pojazdów na zajezdniach i straszy się ich w tym koleżeńskim mejlu karami finansowymi.
Swoją drogą gratuluję interpunkcji i słownictwa autorowi tego emaila.
Jest nowa firma sprzątająca wrocławskie autobusy i tramwaje. Razem z nią ma się pojawić nowa jakość – bo zamiast czyszczenia ręcznego w pojazdach MPK pojawią się odkurzacze!źródło
Co z tego wynikło można przeczytać w tym piśmie skierowanym do kierowników zajezdni napisanym niewyszukanym stylem przez panią zastępcę kierownika:
Pomysł jest teraz taki aby kierownikom zmiany oprócz cieknących instalacji, walniętych poduszek, wybitych drążków i co tam autobusy i tramwaje oferują mechanikom dołożyć fuchę sprawdzania czystości pojazdów na zajezdniach i straszy się ich w tym koleżeńskim mejlu karami finansowymi.
Swoją drogą gratuluję interpunkcji i słownictwa autorowi tego emaila.
czwartek, 16 lutego 2012
Wał na Kozanowie
Byłem tego pewien ale do rzeczy. Ma powstać wał na Kozanowie, nie taki jak przy ostatniej powodzi ale taki normalny i drogi. Ale to nie tego byłem pewien, byłem pewien tego, że w razie sukcesu przypnie się do tego wału Rafał Dutkiewicz po to by to właśnie jego kojarzono z tym sukcesem. Nie żadnego tam Jurkowlańca a broń boże Tuska. To Rafał buduje z Wrocławskimi Inwestycjami. A jeszcze 21 listopada 2011 r. w tuwroclaw stało napisane:
Czyli miasto daje 5 baniek czyli 1/5 inwestycji. Po podpisaniu umowy, które nastąpiło dzisiaj Rafał stwierdził:
No i marszałek Jurkowlaniec może sobie teraz policzyć te 10 baniek jako bezpowrotne straty. Bo kapitału on na tym nie zbije a Rafał znów będzie mógł się pokazać w telewizji z kaskiem. Ja mam tylko pytanie. Kto mnie okłamuje?
Przypomnijmy, że na inwestycję złożą się aż trzy podmioty. Miasto Wrocław da około 5 mln zł w formie dotacji. Blisko 10 mln zł wyłoży podległy marszałkowi Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska, a kolejne 10 mln będzie pochodzić z rządowego „Programu dla Odry”.źródło
Czyli miasto daje 5 baniek czyli 1/5 inwestycji. Po podpisaniu umowy, które nastąpiło dzisiaj Rafał stwierdził:
Całość kosztować ma zatem ponad 22 mln zł. - Za większą połowę zapłaci miasto, na tę mniejszą mamy dofinansowanie - mówił z uśmiechem prezydent Dutkiewicz. Z Programu Odra 2006 dofinansowanie wynosi 5 mln zł, natomiast ponad 5,6 mln zł udało się zdobyć w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.źródło
No i marszałek Jurkowlaniec może sobie teraz policzyć te 10 baniek jako bezpowrotne straty. Bo kapitału on na tym nie zbije a Rafał znów będzie mógł się pokazać w telewizji z kaskiem. Ja mam tylko pytanie. Kto mnie okłamuje?
środa, 15 lutego 2012
Pożyteczny idiota
Reżimowy system z ratusza doczekał się piewcy z rady miejskiej. Nie takiego zwykłego jak "poniżej poziomu U. Wanat" ale takiego naśladowcy Czumy, manipulującego faktami, mówiącego nieprawdę nieporadnego Michalaka Jerzego. Nie wiem jaka jest wspólna cechą zwolenników dynamizmu ale po moich badaniach wynika, że jest to totalne impregnowanie na fakty, niezdolność łączenia przyczyn i skutków swoich decyzji oraz traktowanie jakiejkolwiek krytyki jako stronniczego ataku politycznego. Ostatnio jakichś zwolennik zarzucił mi pomawianie i podawanie nieprawdziwych informacji na temat jaśnie panujących nam władców miasta. Gdy się spytałem o podanie przykładów, koleś stwierdził, że nie ma czasu czytać tego bloga bo ma prywatne życie. Ot prawdziwy pożyteczny idiota.
Ale wróćmy do radnego Michalaka. Pamiętacie przewał z podwyżkami podatku od nieruchomości, kiedy to "poniżej poziomu U. Wanat" wstała i zgłosiła wniosek o maksymalną podwyżkę tego podatku, który został następnie przegłosowany przez radnych Rafała Dutkiewicza. Wtedy radny wydalił z siebie takie coś:
Czekamy panie Radny. Na co poszło te 9 milionów? Czy aby nie na dotację do klubu kopiącego w szmaciankę, premie dla wroclaw 2012 czy dopłatę do rolki papieru toaletowego?
Zostawmy to i tak nikt nigdy nie udowodni, że to właśnie te 9 milionów poszło na wał na Kozanowie a tamte 9 milionów na nową furę Janickiego czy Wojtasa. Zajmijmy się nowym wypierdem myśli Jurka Michalaka na temat podwyżki cen komunikacji miejskiej. Słowo "wypierd" zostało tu użyte celowo by podkreślić nikczemność kłamstwa i steku bzdur jakie nam radny Dutkiewicza prezentuje:
Na koniec napiszę, że dotacja wyższa o 17 milionów była wyższa po odliczeniu kosztów kolei miejskiej. Kogo pan tu w balona chce robić? Chyba swoich wyborców ale jak pan ich uważa za idiotów no to pozostaje mi tylko im współczuć.
To co pan tu napisał kompromituje pana jako osobę pełniącą jakikolwiek urząd publiczny. Powiela pan niedomówienia, plotki i kłamstwa powielane przez zarząd MPK i biuro prasowe prezydenta nie posiadając żadnego pojęcia o temacie. Panie radny, wie pan jak wygląda polityka zatrudnienia w MPK? W MPK wywala się z pracy ludzi, którzy przynoszą firmie dochód czyli kierowców, mechaników i pracowników biurowych niskiego szczebla z niskimi wypłatami. Za to nieustannie powiększa się kadra kierownicza na Prusa. Przypomnę tylko zatrudnienie pana Wilda jako wiceprezesa, późniejsze zatrudnienie pani Kulbaki a następnie pani Gurak jako szefowej kadr. Pan mi wytłumaczy panie radny? Dlaczego MPK ma aż dwoje ludzi zajmujących się PR w tej firmie? Po co jej dwoje rzeczników? Może wtedy dojdzie do pana, że w tej firmie bardziej się liczy szpan i blichtr a nie rzetelne wykonywanie działalności przewozowej?
Prezez jak już coś i z małej litery. A odnośnie pana opinii to jest to typowe usprawiedliwienie rządzących tym miastem. Bo SMG, Mostostal, Max Boegl, Interspa "robi złą robotę". W przypadku MPK chłopcami do lania są związki zawodowe, które notabene za zachowanie własnych stołków udzieliły pełnego poparcia i prezydentowi i prezezowi MPK. Tak jest panie radny, jak pan może mówić o złej robocie przez związki MPK, jak związki na taki stan rzeczy się zgodziły walcząc jeszcze o podwyżkę w zeszłym roku??
Panie radny, pan poraz kolejny nie wie o czym pan pisze. To, że na bieżącą eksploatację wydaje się 300 milionów z czego 40% jest pokrywane z biletów to nie oznacza oznacza, że wydaliśmy na inwestycje 2 miliardy złotych. Zresztą ta liczba wzięła się totalnie z sufitu bo te same pieniądze są liczone kilkukrotnie bo:
* MPK kupuje na kredyt tramwaje za 250 milionów złotych
* MPK płaci za te tramwaje z pieniędzy, które dostaje od miasta (300 milionów rocznie)
Analogicznie jest z autobusami. Nie można dwa razy liczyć tych samych pieniędzy! To tak jak ja bym dał żonie 5PLN z nakazem kupna chleba i później ona by za te 5PLN kupiła ten chleb a ja bym się chwalił, że wydałem na chleb. Dlatego nie 2 miliardy ale 13 milionów przeznaczonych na budowę torowisk dla tramwaju plus - resztę czyli 129 milionów to dofinansowanie z Unii Europejskiej. Może sobie pan sprawdzić we Wieloletnim Planie Inwestycyjnym o ile pan wie co to jest.
Panie radny, wydawanie pieniędzy nie jest dobrą miarą oszacowywania skuteczności projektów. O tym wiedzą już amerykanie od połowy wieku. Dlatego uważam te porównanie za bezsensowne a pan się douczy na temat prowadzenia projektu.
Panie radny ale właśnie nie zapewniacie wystarczających środków. Rozmowa byłaby inna gdyby wraz z podwyżką cen biletów wzrosłyby środki przeznaczone na utrzymanie torowisk (spadek o 50%), wzrosła by ilość połączeń, wzrosłyby pieniądze przeznaczone dla MPK (za które przewoźnik mógłby kupić np. nowy tabor). Tymczasem tak nie jest. Środki są obcinane, tramwaje i autobusy są coraz starsze, jeżdżą coraz rzadziej a miasto nawet nie dysponuje żadnym planem co z tym fantem zrobić.
Panie nieporadny, ręce mi opadają jak się to czyta. Wymieszał pan propagandę z perfidnym kłamstwem co świadczy albo o pana złej woli albo kompletnej ignorancji. Dla mnie nie nadaje się pan nawet na stróża nocnego a co dopiero na radnego dużego miasta. Powody wymieniłem powyżej.
Ale wróćmy do radnego Michalaka. Pamiętacie przewał z podwyżkami podatku od nieruchomości, kiedy to "poniżej poziomu U. Wanat" wstała i zgłosiła wniosek o maksymalną podwyżkę tego podatku, który został następnie przegłosowany przez radnych Rafała Dutkiewicza. Wtedy radny wydalił z siebie takie coś:
Dlaczego, będąc gospodarczym liberałem, zagłosowałem za podwyższeniem stawek podatku od nieruchomości?źródło
Zanim o tym, trzeba powiedzieć, że:
- roczny wzrost podatku od nieruchomości prognozuje Minister Finansów, ustalając maksymalną stawkę podatku na dany rok,
- wniosek Radnej Wanat skierowany był na wykorzystanie tej właśnie, maksymalnej stawki.
Dlaczego zatem „za”?
Po pierwsze dlatego, że podwyżki te nie dotkną osób najuboższych. Podwyżkami nie będą objęte osoby mieszkające w mieszkaniach komunalnych, zaś właściciel standardowego mieszkania o wielkości 50m² zapłaci w 2012 roku 35 zł, czyli o 6,50 zł więcej niż dzisiaj.
Po drugie, dlatego, że na tle innych miast stawki wrocławskie nie były wygórowane.
Po trzecie, dlatego, że wobec konieczności zrównoważenia budżetu Miasta, trzeba wygenerować dodatkowe środki na inwestycje. Proponowana podwyżka da nam około 9 dodatkowych milionów złotych. I na te miliony „złożą” się przede wszystkim osoby posiadające największy majątek.
Po czwarte, podwyżka dokonana jest w ramach granic wskazanych w rozporządzeniu Ministra Finansów.
Jestem przekonany, że otrzymane środki uda się przeznaczyć, na to, co najbardziej, w odczuciu wrocławian, potrzebne: w połowie na edukację (szkoły, programy edukacyjne), w połowie na bieżące naprawy dróg, w tym na tak spektakularne „szybkie wymiany nawierzchni”.
Zobowiązuję się informować, na jakie projekty owe 9 mln zostało przeznaczonych.
Czekamy panie Radny. Na co poszło te 9 milionów? Czy aby nie na dotację do klubu kopiącego w szmaciankę, premie dla wroclaw 2012 czy dopłatę do rolki papieru toaletowego?
Zostawmy to i tak nikt nigdy nie udowodni, że to właśnie te 9 milionów poszło na wał na Kozanowie a tamte 9 milionów na nową furę Janickiego czy Wojtasa. Zajmijmy się nowym wypierdem myśli Jurka Michalaka na temat podwyżki cen komunikacji miejskiej. Słowo "wypierd" zostało tu użyte celowo by podkreślić nikczemność kłamstwa i steku bzdur jakie nam radny Dutkiewicza prezentuje:
– Możecie nazwać mnie „semaforem Prezydenta” (i zapewne nie będą to określenia najłagodniejsze), zapoznajcie się jednak proszę z argumentami, które skłoniły mnie do poparcia uchwały w sprawie nowej taryfy MPK, albo, odrzucając zabiegi PR, w sprawie podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej – dodaje miejski radny.Pan radny nie raczył zauważyć, że koszty które ponosi MPK nie są w żadnym stopniu pokrywane przez tą podwyżkę. Jest wręcz przeciwnie, będziemy płacić więcej po to by MPK miało mniej na rosnące ceny energii. Pan radny nawet pisze to jeden akapit niżej robiąc z siebie totalnego durnia. Panie radny bzdurzysz waść, że pieniądze z planowanego wzrostu przychodów trafią do podmiotu, które wyższe koszty ponosi (czyt. MPK).
Radny w taki sposób argumentuje sens podwyżek cen biletów w MPK:
1.Rosną ceny, a inflacja zmniejsza wartość pieniądza.
Ostatnia podwyżka cen biletów miała miejsce w 2008 roku. Wtedy litr oleju napędowego kosztował około 3,95 zł, a 1 KWh prądu 0,35 zł. W porównaniu do roku 2008 ceny tych nośników energii dla MPK wzrosły o ¼. Inflacja liczona za lata 2008- 2011 wyniosła zaś 15%. W tych warunkach nie można zaproponować wrocławianom porównywalnej oferty komunikacyjnej za cenę sprzed 4 lat.
2.Pieniądze z podwyżek idą na MPK.Panie kochany radny. I znów pan kłamiesz mnie. TO, że w Krakowie wpływy pokrywają 60% kosztów to wynika z jakości tej komunikacji. We Wrocławiu każdy kto ma taką możliwość z komunikacji miejskiej wysiadł i wysiedli z niej w pierwszej kolejności ludzie w średnim wieku płacący pełńą odpłatność za bilet. Obecnie komunikacja we Wrocławiu pełni rolę transportu tylko dla gapoli, dziadków i studenciaków płacących 50% ceny biletu. To dla nich robi się zwiedzające całe miasto linie 17, 75 i kilkukrotne przesiadki (Leśnica). Nikt, kto ma dotrzeć gdziekolwiek w określonym czasie nie korzysta z wrocławskiego zbiorkomu bo się po prostu nie da. A te 17 milionów panie nieporadny przekłada się na bardzo konkretne rzeczy takie jak liczba kursów, częstotliwość kursowania i likwidację linii. Co z kolei przekłada się na niższą jakość komunikacji.
Powstały wątpliwości następujące: Skoro w budżecie Wrocławia na 2012 rok na komunikację przeznaczamy 17,5 mln zł mniej niż w 2011 roku, a jednocześnie podnosimy ceny biletów, to gdzie sens takiego posunięcia. Po pierwsze, trzeba powiedzieć otwarcie: Chodzi o to, aby korzystający z komunikacji w większej niż dotychczas skali, finansowali jej funkcjonowanie. Przy dzisiejszych cenach, tylko 40% kosztów przewozów MPK pokrywanych jest ze sprzedaży biletów. Resztę pokrywa Gmina ze środków pochodzących także od osób, które z komunikacji miejskiej nie korzystają (podatki płacimy wszyscy). W Krakowie wpływy z biletów pokrywają aż 60% kosztów.
Po drugie, mniejsza kwota przeznaczona na zakup usług transportowych, wynika z niewykorzystania przez MPK środków z poprzedniego roku, na około 13 mln zł, m.in. rezerwy na potrzeby Kolei Metropolitalnej.
Na koniec napiszę, że dotacja wyższa o 17 milionów była wyższa po odliczeniu kosztów kolei miejskiej. Kogo pan tu w balona chce robić? Chyba swoich wyborców ale jak pan ich uważa za idiotów no to pozostaje mi tylko im współczuć.
Po trzecie, jestem pewien, że w ramach wielokrotnych nowelizacji budżetu na rok 2012, sumaJeśli jest pan pewien panie nieporadny to proszę zgłosić taki wniosek. W każdym razie dysktujmy o tym co jest bo o tym co będzie to już ja się nasłuchałem wystarczająco.
środków przekazanych na transport publiczny będzie taka sama lub nawet większa niż w roku 2011.
3.Brudny Harry wkracza do akcji.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Sp. z o.o. we Wrocławiu jest molochem, którego struktura, przede wszystkim struktura zatrudnienia, przypomina raczej czasy schyłkowego PRL, niż sprawnie funkcjonującego przedsiębiorstwa miejskiego. „Trzeba sprawić, aby standard przewozów nie urągał podstawowym zasadom higieny i szybko zbliżył się do standardu europejskiego, tramwaje i autobusy mają być czyste i przestać się spóźniać”. Władysław Smyk nowy prezes zarządu MPK, bo jego przytoczyłem słowa (z pamięci), jest zdeterminowany by sytuację w MPK radykalnie zmienić. Odważnie i bez ogródek mówi o słabościach przedsiębiorstwa, ale także przedstawia realny plan naprawy sytuacji (ostatnio np. pracę w MPK zakończyło 100 osób, i na ich miejsce nie będą przyjmowane nowe).
To co pan tu napisał kompromituje pana jako osobę pełniącą jakikolwiek urząd publiczny. Powiela pan niedomówienia, plotki i kłamstwa powielane przez zarząd MPK i biuro prasowe prezydenta nie posiadając żadnego pojęcia o temacie. Panie radny, wie pan jak wygląda polityka zatrudnienia w MPK? W MPK wywala się z pracy ludzi, którzy przynoszą firmie dochód czyli kierowców, mechaników i pracowników biurowych niskiego szczebla z niskimi wypłatami. Za to nieustannie powiększa się kadra kierownicza na Prusa. Przypomnę tylko zatrudnienie pana Wilda jako wiceprezesa, późniejsze zatrudnienie pani Kulbaki a następnie pani Gurak jako szefowej kadr. Pan mi wytłumaczy panie radny? Dlaczego MPK ma aż dwoje ludzi zajmujących się PR w tej firmie? Po co jej dwoje rzeczników? Może wtedy dojdzie do pana, że w tej firmie bardziej się liczy szpan i blichtr a nie rzetelne wykonywanie działalności przewozowej?
W mojej opinii, związki zawodowe w Spółce „robią złą robotę” kierując się tylko ochroną status quo, nie zaś koniecznością sanacji przedsiębiorstwa. Z nimi także Prezes będzie się musiał zmierzyć.
Prezez jak już coś i z małej litery. A odnośnie pana opinii to jest to typowe usprawiedliwienie rządzących tym miastem. Bo SMG, Mostostal, Max Boegl, Interspa "robi złą robotę". W przypadku MPK chłopcami do lania są związki zawodowe, które notabene za zachowanie własnych stołków udzieliły pełnego poparcia i prezydentowi i prezezowi MPK. Tak jest panie radny, jak pan może mówić o złej robocie przez związki MPK, jak związki na taki stan rzeczy się zgodziły walcząc jeszcze o podwyżkę w zeszłym roku??
4.Nie można zmarnować inwestycji.
W komunikację miejską przez ostatnie 3 lata zainwestowaliśmy bardzo dużo, ponad 2 mld złotych.
Panie radny, pan poraz kolejny nie wie o czym pan pisze. To, że na bieżącą eksploatację wydaje się 300 milionów z czego 40% jest pokrywane z biletów to nie oznacza oznacza, że wydaliśmy na inwestycje 2 miliardy złotych. Zresztą ta liczba wzięła się totalnie z sufitu bo te same pieniądze są liczone kilkukrotnie bo:
* MPK kupuje na kredyt tramwaje za 250 milionów złotych
* MPK płaci za te tramwaje z pieniędzy, które dostaje od miasta (300 milionów rocznie)
Analogicznie jest z autobusami. Nie można dwa razy liczyć tych samych pieniędzy! To tak jak ja bym dał żonie 5PLN z nakazem kupna chleba i później ona by za te 5PLN kupiła ten chleb a ja bym się chwalił, że wydałem na chleb. Dlatego nie 2 miliardy ale 13 milionów przeznaczonych na budowę torowisk dla tramwaju plus - resztę czyli 129 milionów to dofinansowanie z Unii Europejskiej. Może sobie pan sprawdzić we Wieloletnim Planie Inwestycyjnym o ile pan wie co to jest.
Ty tak, jakby w jednym roku 66% całego budżetu Wrocławia przeznaczyć tylko na komunikację miejską.
Panie radny, wydawanie pieniędzy nie jest dobrą miarą oszacowywania skuteczności projektów. O tym wiedzą już amerykanie od połowy wieku. Dlatego uważam te porównanie za bezsensowne a pan się douczy na temat prowadzenia projektu.
Wprowadzany, nie boję się sformułowania, rewolucyjny system Inteligentnego Transportu Miejskiego, przyspieszy poruszanie się pojazdów po Mieście. Jednak bez zapewnienia wystarczających środków na bieżące funkcjonowanie komunikacji, najlepsze tramwaje i systemy elektroniczne działać nie będą.
Panie radny ale właśnie nie zapewniacie wystarczających środków. Rozmowa byłaby inna gdyby wraz z podwyżką cen biletów wzrosłyby środki przeznaczone na utrzymanie torowisk (spadek o 50%), wzrosła by ilość połączeń, wzrosłyby pieniądze przeznaczone dla MPK (za które przewoźnik mógłby kupić np. nowy tabor). Tymczasem tak nie jest. Środki są obcinane, tramwaje i autobusy są coraz starsze, jeżdżą coraz rzadziej a miasto nawet nie dysponuje żadnym planem co z tym fantem zrobić.
Każdy wolałby płacić mniej i otrzymywać usługę lepszej jakości. W istniejących realiach nie jest to możliwe. Czasem wyrazem odpowiedzialności za dobro wspólne jest twarde powiedzenie „nie” postulatom niektórych Wyborców. Sytuacja w Grecji najlepszym przykładem – kończy w liście Radny Rady Miejskiej Wrocławia, Jerzy Michalak.źródło
Panie nieporadny, ręce mi opadają jak się to czyta. Wymieszał pan propagandę z perfidnym kłamstwem co świadczy albo o pana złej woli albo kompletnej ignorancji. Dla mnie nie nadaje się pan nawet na stróża nocnego a co dopiero na radnego dużego miasta. Powody wymieniłem powyżej.
poniedziałek, 13 lutego 2012
No i zawiało
Zawiało niedasizmem z Urzędu Marszałkowskiego. Chodzi o linię do Świdnicy, która pomimo tego, że nazywa się do Świdnicy to prowadzi również do innych uroczych miejscowości.
Otóż drogi Urzędzie Marszałkowski! W linii do Świdnicy przez Sobótkę nie chodzi o to by jeździć do Świdnicy. Bo do Świdnicy zawsze było szybciej przez Jaworzynę Śląśką nawet jak pociągi przez Sobótkę jeździły i to nie jeździły puste. Pamiętam dobrze skład piętrusów odjeżdżający z peronu piątego, który był totalnie zapełniony mieszkańcami Sobótki, Kobierzyc i innych miejscowości po drodze. Bo to była linia dla tych mieszkańców i podejrzewam, że dzisiaj przy godzinnym takcie taki SA byłby pełen lub posiadał przyzwoitą frekwencję.
Rozważałbym natomiast rozłożenie inwestycji na kilka części np. odcinek Wrocław - Sobótka, później Sobótka - Świdnica a na końcu wiadukty nad ulicami Wrocławia. Bo ja mam jakieś nieodparte wrażenie, że tu chodzi właśnie o te przejazdy. Czy przypadkiem, ktoś nie jeździ tam z południa do pracy w Urzędzie Marszałkowskim?
Nie będzie remontu torów z Wrocławia do Świdnicy, ale w czerwcu przyszłego roku dotrzemy do tego miasta poniżej godziny. Czyli prawie tak samo szybko, jakby był remont. Jak to możliwe? Urząd marszałkowski będzie nas woził przez Jaworzynę.źródło
Otóż drogi Urzędzie Marszałkowski! W linii do Świdnicy przez Sobótkę nie chodzi o to by jeździć do Świdnicy. Bo do Świdnicy zawsze było szybciej przez Jaworzynę Śląśką nawet jak pociągi przez Sobótkę jeździły i to nie jeździły puste. Pamiętam dobrze skład piętrusów odjeżdżający z peronu piątego, który był totalnie zapełniony mieszkańcami Sobótki, Kobierzyc i innych miejscowości po drodze. Bo to była linia dla tych mieszkańców i podejrzewam, że dzisiaj przy godzinnym takcie taki SA byłby pełen lub posiadał przyzwoitą frekwencję.
Rozważałbym natomiast rozłożenie inwestycji na kilka części np. odcinek Wrocław - Sobótka, później Sobótka - Świdnica a na końcu wiadukty nad ulicami Wrocławia. Bo ja mam jakieś nieodparte wrażenie, że tu chodzi właśnie o te przejazdy. Czy przypadkiem, ktoś nie jeździ tam z południa do pracy w Urzędzie Marszałkowskim?
piątek, 10 lutego 2012
Tyle się dzieje a mnie nie ma
Jak to fajnie być z dala od tego grajdoła. Mam tu okazję podziwiać różne fajne rzeczy, które spisuję systematycznie i pewnie je opiszę tutaj. Tymczasem:
- Wykopano SMG ze obsługi stadionu. Oficjalnym powodem jest bo za drogo. Szkoda, że Janicki nie użył kalkulatora przed podpisywaniem umowy. Mógł też przeczytać mojego bloga, gdzie pisałem, że jest za drogo ale to ci co rządzą mają rację w każdym przypadku
- Udało się przyspieszyć tramwaje dzięki ITSowi co prawda opóźnienie już przy realizacji 10% planu wynosi pół roku ale nie przeszkodziło to w obwieszczeniu sukcesu w mediach a jedno forumo zaliczyło to do hitów mijającego roku. Ja stoję na stanowisku, że ITS jest potrzebny i to naprawdę zaowocuje ale pod warunkiem, że nasi domorośli spece w postaci Elwiry, Rafałka, Wojciecha i dalszej ferajny przy tym nie majstrowali. A jak słyszę, że na takich skrzyżowaniach jak Jana Pawła II, Plac Grunwaldzki i Dominikański ma być wszystko po staremu to mnie skręca, tak jakby mnie skręcało gdybym kupił sportowe auto i jeździł na jedynce.
- Zgodnie ze słowami Bogusława Moleckiego nie idzie to w dobrym kierunku przedstawia się nowa taryfa na linie komunikacji miejskiej. Z tymi podwyżkami wyszło jak z podwyżkami za PRL (kiełbasa zdrożała ale lokomotywy staniały) i tak te bilety co są popularne zdrożeją najbardziej, te co są mniej popularne nie zdrożeją w ogóle a najbardziej po tyłku dostaną ci co stale zbiorkom ujeżdżąją. Ot taka zachęta. Ale udało się obronić bilet na wszystkie linie bez pośpiesznych, co prawda on podrożeje na tyle, że różnica między tymi biletami wyniesie 8PLN w skali miesiaca ale kogo to obchodzi. Jest sukces
- Ten kto myśli, że dzięki temu, że podniesie się cena to wzrośnie jakość to się myli. Komunikacja już od września lub nawet wcześniej będzie jeździć rzadziej. Na razie czarne chmury zebrały się nad E, 122 i 135 ale zobaczymy co dalej. Ciekawe jak moderatory z zaprzyjaźnionego foruma będą szukać hitów w przyszłym roku. Mogą mieć na to więcej czasu, w końcu bezrobotny ma dużo czasu.
- Szopka z dziurą wokół stadionu ma się w najlepsze. Solorz ma oddać ziemię ale chce od miasta konkretnej kasy równej wkładowi miasta w budowę torowiska na Świeradowskiej za to, że wykopał dołek i mu się budowanie znudziło. Pewnie to trauma po Solpolach. Więc wychodzi na to, że miasto zapłaci za to co dało za darmo.
- Niestety mi nie dało więc nie ma kasy by wykupić reklamę na tym dołku o którym mowa powyżej bo taki jest właśnie plan by zarobić na tej dziurze by z kolei móc opłacić uefa baraki o których nikt nie pomyślał jak budowano stadion. Więc na podstawie tych wydarzeń można wynaleźć całkiem niezły wehikuł finansowy: Miasto daje mi działkę, ja tam kopię dziurę i miastu tą działkę oddaję za rekompensatą, którą z kolei przeznaczam na zakup reklamy "Wrocław miastem krasnali" zasłaniającej dziurę. Urząd Miasta cieszy się z wpływu pieniędzy i już ma za co wybudować uefobaraki. To jest prawdziwy wehikuł a nie jakaś tam Galeria.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















