- Chcę, aby we Wrocławiu powstał park rozrywki - powiedział nam prezydent Rafał Dutkiewicz. - Mamy już przygotowane miejsce na taką inwestycję - na Żernikach - dodaje prezydent. Lunapark ma zająć kilkanaście hektarów i być jedną z najważniejszych atrakcji Wrocławia.źródło
Władze Wrocławia mają tak, że jak coś spieprzą to od razu pojawia "jakaś wizja". Gdy okazało się, że Tramwaj plus to jest lipa to pojawiło się metro. Jak pojawiło się AOW to trzeba było snuć bajki o ŚTP i tak dalej. Wybieg w przód aby nie dać się zakrzyczeć i zawsze być w ofensywie by nie pokazać swojej bezradności. Jest to bardzo dobra taktyka o czym świadczą wyniki wyborów i "uwielbienie lemingów".
"Ale co oni spieprzyli tym razem?" - to mi nie dawało spokoju. A działo się wiele:
- Okazało się, że kasa rządowa, która miała się przemienić w piękny 50 metrowy basen wcale nie jest taka pewna. Jak to rzecze minister Mucha:
- Nie musimy śpieszyć się z decyzjami. Pamiętajmy, że zmagamy się obecnie z kryzysem. Wierzę, że znajdziemy takie rozwiązanie, które nie nadwyręży zbyt mocno budżetu państwa
źródło
A jak wiadomo - dla budżetu państwa najlepiej byłoby nie dać nic. To by na pewno nie nadwyreżyło. Na nic się zdały słowa przedwyborcze z 18 lipca 2011 r.
Minister sportu, Adam Giersz, obiecał dziś, że gdy Wrocław zostanie wybrany jako organizator, The World Games w 2017 roku, wniosek miasta o dofinansowanie budowy krytego basenu o standardzie olimpijskim zostanie rozpatrzony pozytywnie. Chodzi o nową pływalnię w pobliżu pól marsowych.
źródło
Bo jak wiadomo z doświadczenia, w 2011 można obiecać wszystko co się stanie w roku 2017. Szczególnie gdy w 2011 kończy się kadencja.
- Wykopyrtnęło się na stadionie sportowo. Po raz kolejny. Na początek okazało się, że rzeczywistość przerosła menedżerów drużyny naszych lokalnych kopaczy bo:
Śląsk Wrocław ma spore zaległości finansowe wobec swoich piłkarzy - czytamy w "Przeglądzie Sportowym". Władze klubu na wypłaciły jeszcze swoim zawodnikom premii za zdobycie wicemistrzostwa Polski w ubiegłym sezonie.
źródło
Wrocławski klub zobowiązał się do wypłaty swoim piłkarzom 1,5 miliona złotych premii za zajęcie drugiego miejsca w ligowej tabeli na koniec sezonu 2010-11. Kolejne 700 tysięcy złotych gracze Śląska powinni otrzymać na wyniki jakie osiągali w europejskich pucharach, gdzie wyeliminowali m.in. Dundee United i Lokomotiw Sofia.
A tymczasem główny sponsor i mesjasz umył ręce:
W Śląsku brakuje pieniędzy i wizji głównego właściciela, dotyczącej funkcjonowania klubu. Władze Wrocławia są poważnie zaniepokojone i chcą, aby Zygmunt Solorz konkretnie przedstawił swoje plany wobec piłkarskiego klubu
źródło
A miało być tak pięknie. W 2009 roku media entuzjastycznie informowały:
Potwierdziły się nasze poniedziałkowe informacje. We wrocławskim magistracie powstał plan zapewnienia piłkarskiemu Śląskowi stabilnych źródeł finansowania.
źródło
Wszystko po to, by zachęcić do inwestycji w klub Zygmunta Solorza, jednego z najbogatszych Polaków, właściciela telewizji Polsat.
Na czym polega ten plan? Gmina Wrocław nieodpłatnie użyczy Śląskowi teren między przyszłym stadionem na Maślicach a ulicą Królewiecką (ok. 7 hektarów). Śląsk, którego większościowym udziałowcem będzie już Solorz, wybuduje na tej działce kompleks handlowy. Zysk z działalności komercyjnej w całości będzie przekazywany na konto klubu.
- Liczymy, że w ten sposób Śląsk będzie mógł zarobić przynajmniej 10 milionów złotych rocznie - mówił wczoraj Michał Janicki z wrocławskiego urzędu miejskiego.
Po raz kolejny okazuje się, że we Wrocławiu wszystko co jest robione jest robione w atmosferze radosnej improwizacji i braku profesjonalizmu. Nikt nie przewidział, że Lenczyk tak pociągnie do góry drużynę i nikt się nie przygotował. Jakie to przykre.
- Na stadionie wykopyrtnęło się też organizacyjnie. Na początek w październiku okazało się, że na trzech imprezach na stadionie wyszliśmy o dwa miliony do tyłu. Jedynie walka Kliczki z kimśtam wyszła na powierzchnię ale nie na tyle by mówić o jakichś zyskach. Później okazało się, że miastowym przeleciała jakaś kasa sprzed nosa:
Spółka Wrocław 2012 zażądała od operatora stadionu, firmy SMG, informacji o umowach ze sponsorami, którzy reklamowali się podczas imprez otwarcia areny: walki Adamek - Kliczko i koncertu George'a Michaela. Zdaniem spółki zyski z nich powinny wpłynąć na jej konto.
źródło
No i gruchnęło w tym tygodniu:
Poważnie zgrzyta na linii miasto Wrocław - SMG, operator stadionu. Miasto renegocjuje umowę z amerykańską spółką, bo uważa, że przepłaca za jej usługi
źródło
Nie ma to jak się w porę zorientować, że kupiło się szajs za duże pieniądze. A pisałem o tym już w kwietniu ale wtedy chyba wszyscy z Wrocław 2012 byli wpatrzeni w cycki obecnej pani dyrektor (pozdrawiam jeśli to czyta) z SMG (chociaż w sumie nie wiem, po której stronie stołu ona wtedy siedziała) a nie w to co podpisywali. Ale jak to mówią ślepy w karty nie gra.
Te wszystkie nerwowe ruchy utwierdzają mnie tylko w przekonaniu, że odbywa się nerwowe poszukiwanie kasy z powodu przestrzelenia współczynnika dynamizmu w naszym mieście. A gdy kasy brak to znalezienie artysty do wystąpienia na stadionie staje się nie lada wyzwaniem.
- Wrocławska edukacja odnosi coraz większe sukcesy. W piątek wyborcza nieśmiało donosiła:
Miasto potrzebuje 15 nowych szkół podstawowych, żeby pomieścić dzieci wyżu demograficznego. W gimnazjach zabraknie dla nich czterech tysięcy miejsc. Czy za kilka lat uczniowie będą uczyć się w kontenerach?
źródło
Za pięć lat do szkół wkroczy kolejny rocznik demograficznego wyżu. Oznacza to, że do pierwszych klas pójdzie dwukrotnie więcej dzieci niż w roku ubiegłym. Miasto już dziś zastanawia się, gdzie je pomieścić.
Czyli sławny artykuł o tym jak to źli deweloperzy wywrócili obywatelowi Obremskiemu plany ("Deweloperzy wywrócili całe nasze planowanie. Nie spodziewaliśmy się tylu budynków i tylu dzieci" - kogo wy durnie do tego senatu wybraliście?). W tym artykule perspektywą jest jakieś pięć lat więc to po kadencji ale dzisiaj w Gazecie Wrocławskiej pojawiło się takie coś:
Musimy reagować na bieżąco, bo jesteśmy zaskakiwani przez ministerstwo edukacji - mówi Iwona Bugajska, dyrektor wydziału edukacji we wrocławskim magistracie. - Szykuje się zmiana ustawy, według której sześciolatki obowiązkowo pójdą do pierwszej klasy, nie jak pierwotnie planowano w 2012, ale w 2014 roku. Rodzice do tego czasu nadal będą mieli wybór, czy dziecko zostawić w przedszkolu, czy posłać do szkoły.
źródło
Tutaj perspektywa jest już nie pięcioletnia ale najbliższego września. Winne tym razem jest ministerstwo. Jako rozwiązanie proponuje się:
Magistrat zamierza w ciągu kilku miesięcy zainwestować też w podstawówki. Rozważa postawienie pięciu, sześciu modułów budynków. Staną one przy szkołach, ale urzędnicy nie ujawniają gdzie.
Czyli jednym słowem kontenerów. Biada dzieciom z Inflanckiej... biada!

6 komentarze:
A ja bym chciał, aby prezydent chciał w końcu naprawdę sprawnej komunikacji w mieście. Ale moje chcenie chyba nie ma takiej mocy sprawczej. Ach, przepraszam! Chcenie prezydenta też przecież nie ma żadnej mocy sprawczej! Jesteśmy zatem na równym poziomie.
Pytanie jakie konkretnie rozwiązania proponuje Pan dla Wrocławia i jak je zrealizować.
Blog niestety coraz częściej zaczyna przypominać zrzędzenie i malkontenctwo. Zauważyć, że 'jest źle' potrafi każdy i takie narzekania słyszy się w każdym mieście na świecie - pytanie jak zrobić by było lepiej.
Przypominam, że żyjemy w realnym świecie i mogliśmy głosować tylko na kandydatów, którzy startowali w wyborach. Co Pan proponuje?
Autor bloga wielokrotnie wskazywał na konkretne rozwiązania do wdrożenia. Wrocławiem nie rządzą osoby wybrane w wyborach, tylko dyrektorzy departamentów Urzędu Miasta. A z nimi ciężko jest coś uzgodnić, gdyż argumentacja kogoś z niższego szczebla jest ignorowana.
@Marcin
Niemniej jednak autor bloga wielokrotnie [w co 2 poście] personalnie wskazuje na Dutkiewicza jako winnego sytuacji - i ma w tym sporo racji, bo to jednak prezydent obsadza stanowiska dyrektorskie departamentów UM.
Nie zmienia to faktu, że samo narzekanie i udowadnianie, że wie się lepiej nie wnosi dokładnie nic do tematu.
Ja też wiem dużo rzeczy lepiej od innych w niektórych tematach, czasem nawet wiem lepiej niż prezydent miasta czy premier państwa bo jestem związany z daną dziedziną o której prezydent czy premier mają blade lub żadne pojęcie.
Pytanie które zadaję - co możemy zrobić, żeby zmienić stan rzeczy na lepszy. Aby narzekać [nawet jeśli ma się rację] niewiele potrzeba, żeby coś zmienić - trzeba się postarać 10x bardziej.
Po pierwsze trzeba dostrzec problem - sądząc po wypowiedziać prezydenta i czumusia to problemu nie ma. Po drugie trzeba się przyznać do błędu a Dutkiewicz we własnym mniemaniu nie popełnia błędów. Po trzecie trzeba zrobić wietrzenie gabinetów. Tak jak małpa nie zbuduje statku kosmicznego tak Adamski, Czuryło, Komar i Smyk nie są w stanie zorganizować sprawnej komunikacji. A co można zmienić? Na początek trzeba zbudować plan - nie na podstawie chęci lansowania się w mediach ale na podstawie badań ruchu na które wydano 1,5mln złotych i odłożono na półkę. Później należy ten plan zrealizować. Do realizacji planu trzeba zatrudnić w zewnętrznym konkursie kompetentną osobę - nie szwagra Smyka, wujka Adamskiego czy kumpla ze styropianu i wyposażyć ją w kompetencje oraz obdarzyć zaufaniem. Jako przykład mogę podać Gdynię i Warszawę - tam prezydenci powołali instytucje, które przyjmują odpowiedzialność za całokształt komunikacji. Na ich czele stoją ludzie, którzy znają się na swojej robocie i to procentuje. U nas nawet nie wiadomo, kto tym bajzlem zarządza - raz mówi się Adamski, raz Dutkiewicz a jak trzeba powiedzieć coś niepopularnego to się wysyła Smyka z Czuryłą. Od tego trzeba zacząć... reszta przyjdzie sama.
No a jeśli chodzi o zarządzanie miastem jako całością to trzeba ciąć koszty ale zacząć od reprezentacji i pijaru a nie od infrastruktury bo tam już naprawdę nie ma gdzie.
Prześlij komentarz