Na trzy tygodnie przed pierwszą imprezą na nowym stadionie, prezydent Rafał Dutkiewicz przerwał urlop, by na budowie spotkać się z prezesem firmy Max Bögl. „Chodziło o podjęcie decyzji, które dadzą pewność, że prace zakończą się w wyznaczonych terminach” - tłumaczą urzędnicy. Czy uda się przygotować stadion na czas? Oficjalnie – tak. Jednak na budowie przy al. Śląskiej coraz częściej słychać: możemy nie zdążyć.źródło
Czyli co? Nie chcę być prorokiem ale w marcu zdecydowano, że aby zdążyć do końca czerwca ze stadionem postanowiono dorzucić wykonawcy czyli Max-Boeglowi 25 milionów złotych. Wtedy też pani Monika Jaśkowską-Rokita - wiceprezes spółki Wrocław 2012 mówiła dla tuwroclaw.com następujące zdanie:
- To po co było oświadczenie: „nie skończymy na czas jak nie dostaniemy dodatkowych pieniędzy”, które w ubiegłym tygodniu na konferencji prasowej wygłosili przedstawiciele firmy Max Bögl?źródło
- Ja ich rozumiem choć tego typu rzeczy nie załatwia się przy pomocy mediów. W umowie znajduje się klauzula o dodatkowych 3,75 procent wartości kontraktu, ale nie została określona data jej wypłacenia. Max poniósł koszty w ubiegłym roku i chciałby dostać od nas pieniądze. Jednym z warunków ich wypłacenia są jednak zweryfikowane i zatwierdzone kosztorysy, a także zobowiązanie do zwrotu tych pieniędzy w przypadku niedotrzymania przez Maxa terminu realizacji umowy, razem z odsetkami od dnia otrzymania. Myślę, że to tylko kwestia czasu.
Jestem bardzo ciekaw, czy 24 miliony wrócą do kasy miasta tak jak twierdzi wiceprezes czy z tych 24 zrobi się 30, 34, 38 lub 48 ale w drugą stronę to znaczy z budżetu miasta na konto firmy Max-Boegl. Ale jak trzeba będzie to się zapłaci, w końcu musimy być z czegoś dumni.
Z drugiego frontu okazuje się, że bilety na monster traki i orkiestrowego majkela idą średnio, na pierwsze coś sprzedano 1/5 miejsc a na drugiego niecałą połowę. Lepiej jest z mordobiciem Kliczko-Adamek na które sprzedano 80% biletów. Czyżby trzy imprezki za 100-300PLN każda to trochę dużo dla dynamicznych Wrocławian? Zobaczymy.
Nie twierdzę, że na pewno nie zdążą i na pewno nie sprzeda się biletów. Szczególnie, że przy tym drugim można zrobić jakieś kulawe promocje dla szkół i zaprzyjaźnionych zakładów pracy. Może wszystko będzie w porządku i nie będziemy skakać po taczkach jak tutaj:
ale emocje już mamy jak na całkiem niezłym meczu.
PS. W 2009 roku gdy rozwalano zbiorkom we Wrocławiu pan prezydent nie przerwał urlopu.
0 komentarze:
Prześlij komentarz