poniedziałek, 16 maja 2011

Oblężona twierdza

Wyłączamy Stare Miasto z ruchu kołowego - tako rzecze prezydent i zachęca abyśmy delektowali spacerem po Rynku i okolicach. W końcu deptak z opóźnionym terminem płatności (pewnie to była najpilniejsza potrzeba w mieście) za 17 milionów złotych nie może się zmarnować. Tak jak piaskowany i bóg wie co robiony krzywy bruk w Rynku. Nie we Wrocławiu, tu się liczy każda złotówka a, że prezydent mózg matematyczny ma to miasto zostało z precyzją dążącą do nieskończoności podzielone na obszary. Tu będziesz jeździł autobusem ale tylko do obszaru ograniczonego linią zero bo tam wewnątrz będziesz jeździł tramwajem, a najlepiej abyś sobie jeździł autem i nie zawracał gitary ale nie możesz nim wjechać na stare miasto bo tam będziesz chodził pieszo lub miejskim rowerem. Koncepcja obszarów jak nożem krojonych na pewno jest genialna tak jak genialne są nasze władze.
Odzwierciedleniem teorii obszarów nieprzenikających jest stare miasto bo o ile wewnątrz WZety i oboczności da się jeszcze chodzić pieszo trochę się gibając na wybojach ale jak tylko odważysz się wyjść poza Uniwersytet na północy czy minąć "Reichstag" to się szybko dowiesz kto tu rządzi a jak przyswajanie będzie ci szło opornie to klakson ze zderzakiem ci o tym przypomni. I dobrze, że karygodnie krótkimi cyklami dla pieszych na skrzyżowaniach zajęła się Gazeta Wrocławska i zrobiła całkiem źle wyglądającą mapkę:
źródło: Gazeta Wrocławska
Już wiesz dlaczego na każdym skrzyżowaniu chodzi się na czerwonym bo oczekiwanie półtorej minuty jest poniżej akceptowalnego progu oczekiwania na zielone. Podobno człowiek może stać 40 sekund i gdy stoi dłużej to zaczyna się wkurzać a tymczasem w samym centrum miasta, przy placu Dominikańskim czeka 2,5 razy tyle by dostać 7 sekund na przebiegnięcie ulicy. To nie są przejścia na przedmieściach, gdzie jedynie zagląda pies z kulawą nogą. To jest centrum miasta, które uważa się za europejskie. Nie jest i nie będzie, nie z tymi ludźmi... i ściema pani Kasprzak tutaj nie pomoże.

0 komentarze: