piątek, 24 grudnia 2010

Rok z głowy

Kolejny rok pisaniny z głowy. Teraz karp, kanapa i nowy rok. Życzenia sobie złóżcie sami a ja napiszę pokrótce co w 2010 roku się wydarzyło w formie takiego bestofu.

Rok 2010 nie przyniósł przełomu a kontynuacje pomimo, że wielu ludzi chce zmian. Wybraliśmy nieudolne ale sprawdzone zamiast nieudolnego i niesprawdzonego. Co się wydarzyło w roku 2010?

Reszta to była kosmetyka. Pojawiła się Urbanka - temat rzeka: http://matomi.dolnoslazacy.info/search/label/urbancard i wyremontowano coś tu tam. Wybudowano torowisko na Gaj ale nie jeżdżą po nim tramwaje działa za to sygnalizacja świetlna. I tak się kręci do następnego roku.

Trzymajcie się! Hohohohohoho!

środa, 22 grudnia 2010

Prawie czterysta kamienic

Kilka miesięcy temu klikłem, że "Lubię" naszego prezydenta pomimo, że jest dokładnie odwrotnie. Dzięki temu mogłem uczestniczyć w spotkaniu z internetowymi fanami - ogólne wrażenia opisałem tutaj i wśród tych wrażeń napisałem:
Pytaniem odnośnie remontów kamienic Dutkiewicz wbił szpileczkę Piechocie zarzucając mu, że kiedyś się remontowało 10 i byle jak a teraz 100 a dobrze. Ktoś tam mruczał, że 100 równa się 53 ale to pewnie jakiś pieczeniarz był.
Odtworzyłem sobie w kompiuterze przed chwilą zapis spotkania i zatrzymałem się na zdaniu wypowiedzianym przez prezydenta:
Myśmy w tej kadencji wyremontowali prawie... prawie czterysta kamienic.
Ja nie wierzę i piszę sprawdzam. Więc sprawdzam. Zaklikałem w googlach 100 kamienic i co wyskoczyło:
Program remontowy pod symboliczną nazwą "Sto kamienic" ruszył wiosną 2007 roku. Dzięki niemu kilkaset gminnych budynków odzyska swój blask. Zarząd Zasobu Komunalnego do renowacji kwalifikuje kamienice, które mają ciekawą architekturę lub znajdują się w ważnych, reprezentacyjnych punktach miasta. Także takie, które od lat czekały na remonty, ale nie było na nie środków. Do tej pory ZZK przeprowadził kapitalne remonty w ponad stu kamienicach. W kolejnych ponad stu kamienicach przygotowana jest dokumentacja projektowa potrzebna do remontu.
...
Szczegółowe informacje w zakresie realizacji programu "100 kamienic" w poszczególnych latach:
100 kamienic 2007
100 kamienic 2008
100 kamienic 2009
100 kamienic - w trakcie realizacji
http://www.zzk.wroc.pl/index.php/remonty/program-100-kamienic

Tam pod tymi setkami są linki do dokumentów w formacie pdf, które pod tytułem "zadania zakończone w ... (numer roku) zawierają:
7 pozycji w roku 2007
34 pozycje w roku 2008
42 pozycje w roku 2009
Razem 83 pozycje - trochę mniej niż "prawie 400 kamienic". W 2010 roku zaplanowano jeszcze 19 pozycji. Ciagle dużo mniej niż 400.

O dziwo temat wałkowała swego czasu Gazeta Wrocławska pisząc:
Tłumaczy, że jeszcze w 2008 roku planowano, że do 2012 roku na program pójdzie ponad 460 mln złotych. Niestety, już pod koniec 2009 roku okazało się, że magistrat wyda w tym okresie na remonty tylko 248 mln zł, a zatem prawie o połowę pieniędzy mniej.

Poza tym już w 2008 roku prezydent Rafał Dutkiewicz tłumaczył, że początkowo planowano tylko remonty elewacji. Później okazało się, że w większości kamienic trzeba będzie remontować także dachy, klatki schodowe i wymieniać wszystkie instalacje.
źródło

Czyli jak zawsze we Wrocławiu - robi się dużo szumu po to by się cichaczem z planów wycofać. W tej sytuacji widać żałosne były przytyki Dutkiewicza do Piechoty, któremu zarzucał, że remontuje tylko dziesięć kamienic rocznie i tylko elewacje - jak sam w 2010 wyremontował 19ście przy dwa razy większym budżecie miasta.

Co do jakości remontów to się nie wypowiadam ale radzę zwrócić uwagę na cytat:
Piękne tylko z zewnątrz, w środku katastrofa. Jedna czwarta wrocławskich budynków wyremontowanych w ramach programu Stu Kamienic do poprawki.
źródło: Polskie Radio Wrocław

I za to go kochajcie i wierzcie mu.

wtorek, 21 grudnia 2010

Osiemdziesiąt procent frajerów

Patrząc na wyniki zaprezentowane przez pkw.gov.pl dotyczące wyników wyborów z dnia 21 listopada 2010 na prezydenta miasta Wrocławia powinniśmy być najszcześliwszą dzielnicą Wrocławia. Ja tego nie widzę. Widzę za to syf, brud i błoto i żadnych perspektyw. Widocznie inni widzą co innego ale nikt nie zaprzeczy, że system transportowy znajduje się na kolanach i kwestią czasu gdy padnie na pysk (zresztą pada on przy każdej okazji typu rozkraczona ciężarówka, stłuczka dziadków czy opad z nieba). Normalnym jest, że jadąc rano od strony Zgorzeliska autem czy autobusem bieg wyższy niż dwójka wbijasz za skrzyżowaniem z Bruckera. Wszyscy się już przyzwyczaili do tego. Przyzwyczaili się do dziurawej Krzywoustego i tego prawdopodobnie też nie zauważają bo przeszło 80% poparciem przy udziale 40% poparli istniejący stan rzeczy.
A jak się prezydent zrewanżował za trzecią kadencję. O tak:
22 listopada czyli w poniedziałek po wyborach odłożył na święte nigdy budowę łącznika Litewska - Krzywoustego. Bez tego łącznika nigdy centrum Psiego Pola nie będzie wyglądać jak centrum a budowa tramwaju na to osiedle też mija się z celem. Możecie sobie przeczytać.

źródło

To wszystko to było kłamstwo:
Rynek, knajpki, pasaż handlowy, wyremontowane kamienice oraz budowa nowych dróg. Za kilka lat Psie Pole zmieni swoje oblicze nie do poznania.
źródło
Władze Wrocławia wielokrotnie zapewniały, że sytuacja się poprawi, a Psie Pole zmieni się nie do poznania. Z ul. Krzywoustego mają zniknąć samochody, które pojadą północną obwodnicą Psiego Pola. Ta trasa ma powstać, kiedy zostanie wykonany tzw. prawoskręt z al. Jana II Sobieskiego do ul. Bora-Komorowskiego.
źródło
Będzie na pewno to i to bez zamykania wiaduktu.

źródło: youtube.com / autor: Sgtokar, którego serdecznie pozdrawiam.

A tak na marginesie - zamknięto kładkę nad DK8 z ulicy Sycowskiej do ulicy Piwnika-Ponurego ponieważ groziła zawaleniem. Od czasu powodzi w 1997 nie odbudowano kładki na Widawie. Infrastruktura się nam rozwija tak jak nasze miasto. Czekam aż zostanie zamknięty most nad Widawą i przejście podziemne pod Aleją Sobieskiego:
Chodzi między innymi o most przy Żabiej Ścieżce, przejście podziemne przy alei Sobieskiego, ale przede wszystkim o most Bolesława Krzywoustego na Widawie. Według ekspertów budowla znajduje się w katastrofalnym stanie i trzeba ją natychmiast wyremontować.
źródło

Informacja dla głosujących na dotychczasowego sternika. Jak się czujecie będąc oszukani jak rowerzyści którzy na trzy dni przed wyborami usłyszeli od Czumy:
Dyrektorzy odpowiedzialni za realizację zadań związanych z rozbudową infrastruktury rowerowej zostali osobiście przez Prezydenta Dutkiewicza zobowiązani do zaplanowania odpowiednich środków w swoich budżetach. Globalną kwotę poznamy w grudniu, w trakcie prac nowej Rady Miejskiej nad budżetem Wrocławia. Pamiętajmy, że to radni właśnie decydują o ostatecznym kształcie budżetu, dlatego też podawanie w tej chwili jakichkolwiek kwot byłoby przedwczesne, ale z pewnością będziemy mile zaskoczeni. Jedno mogę zapewnić: wielkość planowanych środków jest wystarczająca do realizacji najważniejszych zadań.
źródło
Wystarczające w rozumieniu rowerzystów to na pewno więcej niż 3,8 milionów czemu dali wyraz jakieś dwa miesiące wcześniej. Więc Czuma miał wystarczająco dużo czasu na doczytanie postulatów i tłumaczenie się niewiedzą niewiele tu da. Przytoczę to co napisali rowerzyści do prezydenta we wrześniu 2010 r.
Nasz szczególny niepokój budzi zdecydowanie niewystarczająca w stosunku do potrzeb kwota budżetu rowerowego na rok 2011. Według WPI wynosi ona zaledwie 3,8 mln złotych, z czego 1 milion jest zarezerwowany na wypożyczalnię rowerów miejskich. Stawia to pod wielkim znakiem zapytania przyszłoroczne plany Urzędu Miasta w zakresie stworzenia dokumentacji na poprawę dostępności centrum miasta, realizacji inwestycji według istniejącej i już opracowywanej dokumentacji, kontynuacji procesu obniżania krawężników, instalacji nowych stojaków na rowery, budowy kładek pod mostami, czy realizacji kosztownej wypożyczalni rowerów miejskich.
źródło
A co dostali w grudniu 2010 r:
Jednak to wszystko co nas czeka, bo na całą resztę pieniędzy nie ma. I tak jak w tym roku oficer rowerowy dysponował sumą 2,8 mln złotych, to w 2011 roku dostanie o milion mniej, choć w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym zapisano kwotę 3,8 mln. I tak za 1,8 mln złotych musi doprowadzić do powstania miejskiej wypożyczalni rowerów, poprawić dostępność centrum, obniżyć kolejne krawężniki i utworzyć następne kontrapasy. Nie dostał ani złotówki na stojaki rowerowe, na utrzymanie istniejących ścieżek, a tym bardziej na ich naprawy.
źródło

Wszystkich was wydymał a ja wiedziałem, że tak będzie. Pytanie do dymanych ile razy trzeba was przelecieć byście to zauważyli.

piątek, 17 grudnia 2010

Farsa trwa

6 listopada tego roku pisałem na tym blogu niejako do pani Ewy Mazur:
Niegrzeczni ludzie ZDiUMu nie bluźnijcie bo znów bozia wam zasypie śniegiem miasto, że będziecie się przez tydzień tłumaczyć.
Sypało nawet dłużej co świadczy tylko o skali problemu nieprawdomówności w ZDiUMie. Ale niewierni faryzeusze nie uczą się i nie wierzą, że tylko prawda pozwoli uchronić ich od stoczenia się za bramy piekieł i dalej wypowiedzi niegodziwe ludziom serwują.
Rzecz się ma remoncie gałązki tramwajowej do pętli Oporów. Jak można było się spodziewać - nie zdążyli. Rzecz tak normalna, że nie warta wzmianki gdyby nie przepiękne tłumaczenie:
Jeśli prognozy styczniowego ocieplenia się nie sprawdzą, ZDiUM będzie zmuszony podpisać z wykonawcą kolejny aneks do umowy, tym razem z terminem kwietniowym. Firma ma opóźnienie, jak się jednak dowiedzieliśmy, nie poniesie za to kary finansowej. - Nie możemy ukarać wykonawcy, bo to nie jego wina, że pogoda uniemożliwia realizację prac - mówi Ewa Mazur. - Grudzień to przecież jeszcze kalendarzowa jesień. W ubiegłym roku o tej porze nie spadł ani płatek śniegu, nie było też tak zimno. Zakładaliśmy więc, że uda się zakończyć remont w terminie. Podpisując umowę w sierpniu, nie mogliśmy przewidzieć, że już 28 listopada zacznie padać śnieg. Przez ostatnie 10 lat to zaledwie drugi przypadek, że w grudniu jest biało. Ostatnio zdarzyło się to ostatnio w 2005 roku. A pamiętam zimę sprzed siedmiu czy ośmiu lat, gdy było plus 15 stopni. Kładliśmy wtedy asfalt na ulicy Zielińskiego.
źródło
Śnieg w grudniu? To niemożliwe... nigdy się nie zdarzało. W tamtym roku już 17 grudnia było wszystko zasypane grubą warstwą puchu. Zdążyliby w dwa tygodnie? Nie sądzę.
Parę zdjęć z grudnia 2009 z phototrans.eu:
Taken from transport.wroc.bizTaken from transport.wroc.bizTaken from transport.wroc.bizTaken from transport.wroc.biz

czwartek, 16 grudnia 2010

Lista zaniedbań we wrocławskiej komunikacji miejskiej

Zaatakowała mnie twarz prezydenta na fejsiku. Pan prezydent rzekł:
Zapraszamy do udziału w konsultacjach społecznych dotyczących istotnych dla rozwoju miasta obszarów takich jak komunikacja, która będzie pierwszym tematem poddanym dyskusji.
I tym zareklamował dość enigmatyczny profil Wrocław dla klimatu. Nie wierzę w skuteczność takich akcji ale jak komunikacja zbiorowa to mogę skrobnąć parę zdań. No i skrobłem - na pewno o czymś zapomniałem i napisałem nie wystarczająco jasno ale to temat rzeka w której nie jeden komar utonął:
Lista zaniedbań we wrocławskiej komunikacji jest tak długa, że niemożliwe jest zmieszczenie wszystkiego w jednej odpowiedzi.
1. Główną bolączką wrocławskiej komunikacji są częstotliwości - szczególnie autobusowe. O ile tramwaje jeszcze jeżdżą w miarę często to z autobusami jest o wiele gorzej a należy pamiętać o tym, że tramwajami nie dojedziemy wszędzie. Autobus co pół godziny łączący duże osiedle Nowy Dwór z Placem Grunwaldzkim jest tego przykładem. Analogiczna linia w Warszawie (116) kursuje co 10 minut a w Poznaniu przez cały dzień co 15 minut a nie jak we Wrocławiu co 30 minut przez większość dnia. Reasumując: większe częstotliwości kursowania autobusów - szczególnie w godzinach 9-13.
2. Pełna integracja taryfowa wszystkich środków komunikacji (tramwaj + autobus + pociąg) tak jak to zrobiono w Poznaniu czy Warszawie. Nie chodzi mi tu o zakup szynobusów i jeżdżenie po torach kolejowych przez MPK ale integracja tego co już po torach jeździ pod "banderą" Przewozów Regionalnych i Kolei Dolnośląskich oraz autobusów Polbusu. Obecnie z Psiego Pola w kierunku Nadodrza odjeżdża co 15 minut pociąg w szczycie ale żeby z niego skorzystać trzeba albo mieć osobny bilet albo kupić dopłatę kolejową - która istnieje tylko do biletu miesięcznego i jest dość droga.
3. Zlikwidowanie różnej taryfy na linie pośpieszne i normalne tak jak to zrobiono w Warszawie, Gdańsku, Krakowie. Nie ma żadnego rozsądnego uzasadnienia dla droższej taryfy na tych liniach.
4. Mniejszy tłok w autobusach - to się wiąże z punktem pierwszym ale chciałbym podkreślić - większa poranna i wieczorna częstotliwość na liniach D, N, 103, 112, 113, 145,146 i 403. Należy robić regularne badania napełnień i dostosowywać do nich podaż. We Wrocławiu nie robi się takich kompleksowych badań. Przykład: Gdynia.
5. Zmienić strukturę organizacyjną. Nie może być tak, że za komunikację odpowiadają 4 różne instytucje o różnych celach i środkach: Urząd Miejski (Wydział Transportu i Wydział Infrastruktury), Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne i Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta. Należy powrócić do tego co Adamski zepsuł czyli do Zarządu Dróg i Komunikacji.
6. Wymiana taboru tramwajowego - szczególnie zdezelowanych wagonów 105N i pochopdnych a przy modernizacji dołożenie do nich siedzeń. Zmniejszenie pojemności nadrobić przez wydłużenie składów
7. Budowa prawdziwych węzłów przesiadkowych - a nie węzłów z nazwy. Jako dobre przykłady należy pokazać pętle Nowy Płaszów (Kraków), planowane pętle Junikowo (Poznań), Orunia Górna / Łostowice (Gdańsk) czy Górczewską (Warszawa). Niestety Wrocław pod względem ergonomii przesiadek jest daleko w tyle - i to na projektach czy to w rzeczywistości. Wymienić tu należy Plac Grunwaldzki, Pętle Gaj: http://matomi.dolnoslazacy.info/2010/10/tory-plus.html, czy Pilczyce i planowany Oporów: http://matomi.dolnoslazacy.info/2010/07/oporna-petla.html.
8. Poprawa punktualności kursowania poprzez budowę buspasów, przeprogramowanie sygnalizacji świetlnej.
To tak w telegraficznym skrócie. Zainteresowanych tematem zapraszam do lektury:
http://matomi.dolnoslazacy.info/
Co byście dodali? Ja jeszcze dodałem, że nie z tymi ludźmi - czyli nie z Adamskim, Wildem, Komarem, Czuryłą i całą świtą.

środa, 15 grudnia 2010

Wyścig! Promocja komunikacji miejskiej


źródło: youtube.com

Uwielbiam taką pogodę! A jeszcze bardziej uwielbiam jeździć w taką pogodę i to najlepiej czym większym tym lepiej. Gdyby MPK miało jakieś ikarusy z manualną skrzynią biegów to jestem gotów się urlopować z dotychczasowego zajęcia i trzaskać kółka na jakimś 409 za miskę ziemniaków i związkowego śledzia na wigilię. Przez zaspy, korki i lodowiska ku uciesze swojej i pasażerów ;)

W tak dobrym nastroju dzisiaj przypomnienie fajnej rzeczy. Nie z Wrocławia, tu nie ma takich fajnych rzeczy.
Wielki wyścig już zakończony! Znamy zwycięzców. Widzowie TVN Warszawa ścigali się w sobotę komunikacją miejską. 10 tysięcy złotych otrzymał Daniel. Pierwsza trójka, która pojawiła się na mecie, otrzymała również notebooki.
źródło
O co chodziło?
Wyścig Miejski to oryginalne połączenie imprezy biegowej i gry miejskiej. Zadaniem zawodników jest zdobycie pieczątek w pięciu punktach kontrolnych. Po drodze muszą skasować pięć biletów jednorazowych.
- To nasz wspólny pomysł z TVN na promocję nowego środka płatniczego: karty płatniczej zintegrowanej z biletem miejskim – mówi Izabela Kochańska z banku Citi Handlowego.
źródło
Karta płatnicza zintegrowana z kartą miejską? Promocja komunikacji zbiorowej? Czy oni w tej Warszawie poszaleli??

wtorek, 14 grudnia 2010

Śpiesz się powoli

Tak powtarzają kierowcom MPK przy okazji kursów, szkoleń i spotkań z nadzorem ruchu - nie goń na siłę, nikt przecież cię nie ukarze za opóźnienia a jak przez pośpiech spowodujesz kolizję jest to tylko twoja wina. I tak spokojnie od pętli do pętli a później do zajezdni czas płynie.
Taken from transport.wroc.bizTaken from transport.wroc.bizTaken from transport.wroc.bizTaken from transport.wroc.biz
Oprócz braku pośpiechu mamy jeszcze jedną rzecz związaną z pośpiechem w komunikacji a mianowicie linie pośpieszne. Pierwsze powojenne linie pośpieszne powstały w 1958 roku i były nastawione na zarobek co w dobie PRLu gdy samochód był towarem deficytowym i wszystko jeździło zabite jak Nka w porannym szczycie nie było trudne. Później linii przybywało i tak zapełniono alfabet aż do litery N - następnie część linii przerobiono na linie normalne (L - 142, G - 144, D - 145) i tak pośpiechy wkroczyły w przemiany ustrojowe. Należy pamiętać, że linie pośpieszne często dublowały tramwaje i za przejazd nimi obowiązywała inna taryfa (najczęściej dwa razy droższa) co w dobie nadpodaży pieniądza nie stanowiło żadnego problemu.
Rzeczywistość rynkowa obeszła się ze pośpieszą taryfą brutalnie. W sumie to z większych miast na placu boju z droższymi pośpiechami zostały Szczecin, Gdynia, Poznań i Wrocław. Poznań sobie można z góry darować bo linie L i A nie są zbyt ważnymi w krajobrazie komunikacyjnym grodu nad Wartą i do tego nie ma rozróżnienia przy zakupie biletów długookresowych na linie normalne i pośpieszne. Z największym kuriozum mamy do czynienia w Szczecinie gdzie tamtejsze literkowce ciągle są dwa razy droższe jak za PRLu. Z osobnej taryfy na pośpiechy czy w ogóle z linii pośpiesznych (np. zamieniając je na linie przyspieszone) wycofały się natomiast: Łódź, Bydgoszcz, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wałbrzych czy aglomeracja górnośląska. Wrocław jest przywiązany do tradycji bo tutaj nikt władny nie ma pomysłu co zrobić lepiej i trwa a my razem z nim. I tak, jak to we Wrocławiu bywa sytuacja jest gdzieś po środku bo nikt nie ma odwagi na konkretny ruch albo zlikwidować osobną taryfę na pośpiechy permanentnie albo zrobić z linii pośpiesznych coś w stylu lux-busów za większe pięniądze i jednocześnie większy komfort. Różnica w cenie wynosi 40 groszy dla biletu normalnego i 20 groszy dla biletu ulgowego ale uwaga - można korzystać z linii pośpiesznych na podstawie biletów czasowych i na podstawie biletów normalnych w dni świąteczne i po godzinie 20stej w dni robocze. Tak, nie dało się tego problemu skomplikować bardziej.
Co dostajemy za te 40 groszy od 4tej do 20stej? Łatwiej wymienić czego nie dostajemy:

  • Nie jedziemy wygodniej - tabor na liniach pośpiesznych nie różni się niczym od jeżdżącego na liniach normalnych
  • Nie jedziemy szybciej - różnica w przejeździe linią pośpieszną jest często iluzoryczna (np. 2 minuty pomiędzy Psim Polem a Placem Grunwaldzkim). Często się zdarza, że linia o normalnej taryfie zatrzymuje się rzadziej niż droższa linia pośpieszna. Tak jest z autobusem pośpiesznym E pomiędzy Kwiską a Placem Jana Pawła II, gdzie linia (prawie) normalna 607 nie zatrzymuje się na placu Strzegomskim gdzie E ma przystanek na żądanie. Podobnie jest z liniami A i N i 904, 914 - te drugie pomimo, że są tańsze to omijają przystanek Urząd Wojewódzki i Damrota. To tylko jaskrawe przykłady - konkretne porównanie ilości przystanków zamieszczę w osobnym wpisie. A porównanie prędkości handlowej przedstawił serwis tuwroclaw.com tutaj.
  • Nie jedziemy dalej - linie pośpieszne wcale nie są dłuższe. Najdłuższą linią autobusową jest ciągle normalne 118 i nawet długie D nie może się równać do niej i 128. Linia normalna 144 też krótsza od większości pośpiesznych nie jest. Więc o co chodzi
Linie pośpieszne dostaliśmy w spadku po poprzednim ustroju i tak to się prawem kaduka toczy jak wszystko w naszym mieście. Bo nie ma nikogo kto by chciał/miał odwagę/miał uprawnienia by to zmienić. I się toczy.

piątek, 10 grudnia 2010

Żyję w matriksie

Jakiś wyborca zapytał na stronie klubdutkiewicza.pl o linie 139 i 149:
Pytanie:
Witam moje pytanie dotyczy zmian w komunikacji miejskiej a dokladnie autobysów lini 131, 141, 139. Kiedy autobsy lini 131 i 141 powrócą na pl. Domiikański a aytobus lini 139 na pl. Grunwaldzki ? Przeciesz skrucenie lini 131 i 141 odebrało mieszkańcom osiedla przy ul. Litewskiej i Os. Sobieskiego bezpośrednią komunikacje miejską nie pośpieszną z ścisłym centrum. A lini 139 zmiejszenie się częstotliwości komunikacji Nowy Dwór - pl. Grunwaldzki o 50% pozostawiając tylko linie 149.
Odpowiedzi łaskawie udzielił radny Jan Chmielewski:
Prowadzone analizy poruszanego problemu obejmują m.in. analizę przepustowości ciągów komunikacyjnych, co wpływa np. na punktualność czy na optymalne wykorzystanie zakupionego sprzętu oraz dobra taryfa przewozowa dla pasażerów - ma to wpływ na przeznaczenie jeszcze większych środków finansowych z budżetu Miasta /inne Miasta mniej dopłacają do komunikacji zbiorowej/.
Pozdrawiam
Jan Chmielewski
Przewodniczący Komisji Komunikacji i Ochrony Środowiska
Po przeczytaniu tych bzdetów znów się zagotowałem. Czemu Jan Chmielewski pisze nieprawdę w zdaniu: "inne Miasta mniej dopłacają do komunikacji zbiorowej"? Pewnie niewielu mieszkańców Wrocławia wie, że to nieprawda bo nie każdy wie ile miasto wydaje na komunikację zbiorową a już promil pewnie wie inne miasta na nią wydają. To ja zrobię małe porównanie projektów budżetów miast na 2010 rok:

Poznań
DochodyWydatkiRóżnica / Udział jej w budżecie
Komunikacja zbiorowa:142 060 000374 289 810232 229 810
Budżet ogółem:2 368 172 8233 208 501 7697.23%

Łódź
DochodyWydatkiRóżnica
Komunikacja zbiorowa:127 153 000322 000 000194 847 000
Budżet ogółem:2 291 102 2032 829 800 4866.88%

Wrocław
DochodyWydatkiRóżnica
Komunikacja zbiorowa:140 286 000307 927 850194 847 000
Budżet ogółem:3 282 643 8563 659 800 7914.58%

Tutaj widać na czarno na białym lub czarno na pomarańczowym jak daleko od prawdy był Jan Chmielewski pisząc swe słowa. Ja jako znużony przeinaczeniami (dziwne, że zawsze na korzyść panującej władzy) padającymi z ust prezydenta (400 kamienic zamiast stu - o tym też będzie) wiem, że to była celowa manipulacja. No cóż mieszkańcy mają takie semafory jakie sobie wybrali.

Dane zaczerpnięto:
Poznań: bip.city.poznan.pl/bip/public/bip/documents.html?co=print&id=33877&parent=2476&instance=1003&lang=pl&lhs=bip_finanse&rhs=null
Łódź: bip.uml.lodz.pl/index.php?str=11
Wrocław: uchwaly.um.wroc.pl/uchwala.aspx?numer=XLIII/1321/09

czwartek, 9 grudnia 2010

No jakbym mógł to przeoczyć

Nie przepuszczę żadnej okazji by się poznęcać nad Urbankartkami i pieprzeniem Czumy. A tu takie piękne coś:
 Lista głupot jakie ten facet wygaduje jest dłuższa niż lista utrzymanków w urzędzie miejskim. Ja nie dałbym rady być na miejscu tego gościa - nie mam predyspozycji do wypluwania z siebie tylu bzdur co on. Fakty są takie:
Co ósmy nie działa wcale, a reszta nie zawsze tak jak trzeba. Tydzień po wycofaniu ze sprzedaży papierowych okresowych biletów miesięcznych pasażerowie MPK mają więcej niż problem z doładowaniem swoich UrbanCard w biletomatach.
źródło
Normalka, urządzenia mają to do siebie, że się psują. Z człowiekiem można negocjować a w razie czego to nakrzyczeć na niego dla podniesienia się na duchu i zepsucia mu humoru tak jak nam się zepsuło. Z maszyną to się nie udaje - to znaczy można sobie krzyczeć ale efekt jest żaden i przez to stan zdenerwowania może być wyższy.
We Wrocławiu dzięki takiemu wynalazkowi jak karta zbliżeniowa wytramwajono z obiegu kartony i zastąpiono zapracowanego i rzadko spotykanego wszystkosprzedającego kioskarza w częstospotykane i wszystkomające automaty.
Z biletami okresowymi we Wrocławiu to zawsze był jakiś kosmiczny problem. Nie można było ich kupić sobie w każdym kiosku ot tak ale tylko w wybranych i było ich na terenie miasta aż 50. Problem nie leżał bynajmniej w kioskarzach ale w tłumaczeniu miasta, że jak będzie więcej punktów to będzie większa konkurencja (autentyk -ktoś pamięta ten sławny cytat). A w praktyce wyglądała tak:
Prawdziwy maraton po mieście czeka pasażerów, którzy chcą kupić tańsze, imienne bilety komunikacji miejskiej. W żadnym kiosku nie dostaną listy punktów sprzedaży. A te, do których trafią, i tak przeważnie są zamknięte
źródło: gazeta.pl
Bieganie do za kartonem było tak irytujące, że wprowadzono do sprzedaży je na pocztach. To już mamy za sobą ale musimy stanąć przed nowymi problemami w postaci niedziałających automatów
Magistrat uważa jednak, że pasażerowie nie mają powodów do niezadowolenia. - Awarie automatów mnie nie cieszą. Pamiętajmy jednak, że obecna sieć sprzedaży biletów okresowych i tak jest znacznie gęstsza niż w poprzednim systemie - mówi Paweł Czuma, szef biura prasowego urzędu miasta. - Jest sto biletomatów, 130 punktów sprzedaży biletów, a do tego można je jeszcze kupić przez internet [ale i tak trzeba kodować je w biletomacie - dop. red.].

Okazuje się, że umowa, jaką miasto zawarło z Mennicą, jest tak sformułowana, że mogłyby przestać działać nawet wszystkie biletomaty w mieście, a operator systemu i tak nie poniósłby żadnych konsekwencji. - Największą karą dla Mennicy jest brak wpływów z zepsutych automatów - uważa Czuma. - Firma zarabia na prowizji od sprzedaży biletów. Poza tym to spółka giełdowa, która musi dbać o swój dobry wizerunek.

Umowa z Mennicą nie wyznacza też konkretnego terminu na naprawę uszkodzonych biletomatów. Jest w niej jedynie zapis, że usterki powinny być usunięte niezwłocznie. Czyli kiedy? Zgodnie z prawem takie sformułowanie oznacza, że bez zbędnej zwłoki, czyli najszybciej jak firma będzie w stanie - tłumaczy Czuma.
źródło

Czuma, to nie mennica ma problem gdy nie działa automat. To ja mam problem gdy złapie mnie kanar bez biletu. Argument o automatach w pojazdach jest nietrafiony bo:
  • Póki co nie każdy pojazd ma automaty
  • Automaty w pojazdach też działają różnie - błędy się pojawiają przy próbach płatności kartami a gotówką się zapłacić nie da.
Ponadto trzeba zaznaczyć, że przez niedziałanie biletomatów Mennica nie tylko robi sobie kuku ale też miastu. Z mojej strony wolę mieć mniej punktów ale pewnych niż więcej niepewnych bo nic tak nie cieszy jak odbicie się od niedziałającej maszyny a następnie i tak udanie się do pana kioskarza (jeśli jest taka możliwość) a przez to nadkładanie drogi. Należy pamiętać, że automaty na peryferiach to ciagle rzadki widok.
Żeby tylko nie krytykować to mam plan (z Warszawy):
Firma ASEC uruchamia pierwsze automatów biletowych 1 lipca na stacjach metra. Do listopada sieć będzie sukcesywnie rozbudowywana o kolejne 90 automatów. Miasto może spodziewać się dodatkowych przychodów, a warszawiacy większego komfortu w korzystaniu z miejskiego transportu. Automaty nie tylko doładowują bilety 30- i 90-dniowe kodowane na kartach miejskich, ale też wydają tradycyjne bilety papierowe. Dotychczas monopolistą na warszawskim rynku automatów biletowych była Mennica Polska.
źródło
Bo nic tak nie robi dobrze jak konkurencja:
Przedstawiciele Mennicy byli też niepocieszeni, że będą mieć konkurencję. Niedawno ZTM podpisał umowę z firmą Asec, która ma postawić 100 biletomatów. - Ze zdziwieniem obserwujemy tę sytuację - stwierdził Sebastian Borowski.
źródło
Jak podpisujący umowę z Mennicą w imieniu miasta nie wymogli terminu usuwania awarii i zapewnili wyłączność Mennicy w operowaniu biletomatami to są kretynami i współczuje ich temu 21% wyborców co zagłosowali przeciw bo reszta ma to na co zasłużyła.

Przy okazji. Popatrzcie jak nieopacznie może być zrozumiane słowo informatyzacja jako ułatwienie w codziennym życiu. Oto Informatyzacja po Wrocławsku.

wtorek, 7 grudnia 2010

Szum informacyjny

Fora nie są najlepszym miejscem do zbierania informacji, wszystko trzeba sprawdzić i zweryfikować. Nawet z pozoru oczywistą informację o treści:
Kupiłem sobie wczoraj bilet jednorazowy w automacie w tramwaju i muszę przyznać, że zrobili te bilety strasznie idiotoodpornie. Automat wydaje bilet już skasowany, co zresztą jest na nim napisane. Jednak dodatkowo bilet ten jest szerszy niż inne, tak że nie mieści się do kasownika
Trochę wstyd, że osoby wprowadzające te bilety do sprzedaży tak nisko oceniają zdolności intelektualne pasażerów KZ. No, ale może tak było trzeba..
źródło.
Później nastąpiło deliberowanie nad rozlanym mlekiem, czy to dobrze, czy to źle i nawet obiło się to moją szacowną osobę, że niby będę miał powód do czepiania.
Staram się odróżniać rzeczy ważne od pierdół jaką jest szerokość biletu. Znam bilety grube, cienkie, bardzo cienkie i bardzo grube i nie wpływa to na ogólną ocenę zbiorkomu w mieście. Ale jako ciekawostkę starałem się zweryfikować rewelacje - zakupiłem bilet w automacie w tramwaju (ten niedokasowania) (udało się z trzecią kartą, którą miałem w portfelu - obie visy electron nie dały rady rzucając enigmatyczne "Transakcja nieudana") i zakupiłem bilet do skasowania w automacie wolnostojącym na przystanku. Przyłożyłem i zobaczyłem:
(z prawej bilet do skasowania kupiony poza pojazdem a z lewej kupiony w pojeździe). Nie wierząc w to co widzę, wepchnąłem bilet z prawej do wrednego kasownika firmy mikroelektronika. Zabzyczało i efekt widać na zdjęciu.
Eeeeeeechhh!!!!!!!!!!!

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Tramwaje nie przyspieszyły a Adamski was wystrychnął na dutka.

Na nic się zdały się słowa wiceprezydenta Adamskiego, że tramwaje przyspieszą w listopadzie o 20%. Można było się tego spodziewać bo termin analogicznie jak koniec kartonów dobrany był nieprzypadkowo po wyborach.
Wszystkie media lokalne poza tuwroclaw zlały temat sikiem prostym i właściwie nie dowiedziałbym się czy to przyspieszenie nastąpiło a podobno nastąpiło bo:
Ósemki o 19,7 i piątki o 14,8 procent – tyle te dwie linie wyraźnie przyspieszyły od czasu gdy rozpoczęło się wydzielanie torowisk. Dotarliśmy do najświeższych średnich prędkości dobowych poszczególnych linii tramwajowych w mieście i porównaliśmy je z podobnymi badaniami zrobionymi przez MPK w czerwcu. Z jednym wyjątkiem, linii nr 22 (to w przyszłości linia Tramwaju Plus z Gaju na Stadion), szybsze są wszystkie linie tramwajowe, ale nieznacznie.
źródło.
Tyle MPK. Ja jako świadomy pasażer poddaję to pod wątpliwość bo:
  • linia 8 jeździła w czerwcu na trasie zajezdnia Gaj - Zawalna a w listopadzie na trasie Tarnogaj - Zawalna co sprawia, że takie porównanie nie mówi nic
  • linia 5 nie jeździ, jeździła przez kilka dni w listopadzie i na podstawie pomiarów z tych dni nie można oprzeć żadnych wniosków
  • przyspieszenie o 20% czyli 2 minuty na każdych 10 minutach czasu przejazdu powinno mieć odzwierciedlenie w rozkładzie jazdy.
Dwie pierwsze kropki są niezaprzeczalnym faktem. Więc postanowiłem zajrzeć na rozkłady i porównać czasy rozkładowe przelotu dla linii dla kursu o godzinie 15stej tramwajowych co przedstawia tabela:
Linia:Czasy przejazdów w minutach
25.06.201025.09.201002.12.2010Adamski obiecał
0L46A4737
0P46A4637
135B3528
242B4234
341414134
443HCB4135
543C4134
644434336
743434335
8D414134
9EE(41)E34
1044FB44F36
11EGECGG?
1244H424234
1437J3730
15DJ4436
1749494940
2039CC30
22D44F44F36
23K373730
2434J3630
A - końcówka linii na mostach Mieszczańskich
B - remont Curie Skłodowskiej - objazd przez most Szczytnicki lub zawieszenie linii
C - Remont Oporowa
D - zamknięcie Tarnogaju
E - zamknięte mosty Młyńskie
F - zamknięta Leśnica - podany czas do Pilczyc
G - linia 11 za każdym razem ma inną trasę
H - zamknięty most Grunwaldzki
J - zamknięta Reymonta
K - objazd 23 placu Bema
Jak widać w rozkładach niewiele się zmieniło. Można oczywiście powiedzieć, że jest realniej ale wystarczy wyglądnąć za okno by westchnąć we Wrocławiu bez zmian.

niedziela, 5 grudnia 2010

Przyjdzie walec i wyrówna

Przyzwyczailiście się do 129 jeżdżącego do szpitala? No to już sobie nie pojeździcie. Mimo, że obwodnicę otwarto już ponad miesiąc temu to specjaliści z Zapolskiej zareagowali z właściwym sobie refleksem.
Od poniedziałku 6 grudnia 2010 r. na stałą trasę przejazdu w rejonie osiedla Poświętne powrócą autobusy linii 129 oraz 247. Zmiana ma związek z zakończeniem budowy północnego odcinka Obwodnicy Śródmiejskiej.
Wprowadzenie zmiany trasy ułatwi dojazd do zakładów przemysłowych oraz centrum handlowego przy ul. Żmigrodzkiej, a także skróci czas przejazdu w kierunku Różanki oraz centrum.
Same zalety. Tylko szkoda, że szpital i zabudowania na Kamieńskiego były lepszym celem podróży od Poświęckiej gdzie jeżdżą trzy linie tramwajowe (1, 7, 15), dwie autobusowe (308 i 908) i nie trzeba koniecznie tam jeszcze dokładać 129. Ale spokojnie - w przyrodzie nic nie ginie, szczególnie wozokilometry do wyjeżdżenia. Dzięki skróceniu 129 od tego samego dnia wykrojono pewien ogryzek dla emerytów o numerze 723 o takiej pokręconej trasie:
Linia będzie jeździć od godziny 8mej z porywającą częstotliwością co 30 minut. Linia ma punkt postojowy na środku trasy (Hala Targowa) co wyklucza jej podstawowy cel jakim jest skomunikowanie placu Bema w kierunku południowym z Galerią Dominikańską. Szkoda tylko, że tak w zasadzie to do przystanków tramwajowych przy Galerii tym autobusem nie dojedziemy. W kierunku północnym przydatność 723 jest żadna a dobije ją fakt, że przystanek przy Galerii Dominikańskiej nie jest wspólny z kursującymi tamże 8, 9 i 23 ale gdzieś razem ze strefówkami, 114 i 120. Linia jest również bardzo krótka co w połączeniu z ciągłym korkowaniem się ulicy Drobnera spowoduje, że nigdy w zasadzie nie będzie wiadomo kiedy ten autobus przyjedzie.
I o to chodzi by tworzyć linie po likwidacji których nikt płakał nie będzie bo nikt nimi nie będzie jeździł. To zapewni spokojną egzystencję i organizatorowi, i przewoźnikowi

piątek, 3 grudnia 2010

Miejska Porażka Komunikacyjna i trochę śniegu

Oto jak za pomocą pręta stalowego motornicza udrażnia rozjazd na placu Grunwaldzkim
Lubię zimę taką jak teraz - czyli musi sypać śniegiem i być mróz. Dzięki mrozowi mamy mniej aut na ulicach bo graty zostają wyeliminowane a dzięki śniegowi jest ciszej bo śnieg bardzo dobrze pochłania hałas. Lubię też lód bo na lodzie fajnie się ślizga. Nie narzekam na brak piaskarek, pługów i, że zima zaskoczyła drogowców i nienawidzę soli wysypywanej na nasze drogi. Cieszyłbym się tą zimą za cenę godzinnego oczekiwania na autobus czy wypchanego po dach tramwaju gdyby nie pieprzenie dochodzące z magistratu:
- W Krakowie mają stan klęski żywiołowej: trasy są nieprzejezdne, u nas są tylko utrudnienia - mówi Paweł Czuma, dyrektor biura prasowego wrocławskiego ratusza. - Jeśli przyjdzie nam się zmierzyć z kłopotami tych rozmiarów co Kraków, rozważymy taki krok - dodaje.
źródło
Ręce opadają jak się to słucha. Gieniu, weź swoje cztery litery i powoź sobie po mieście i nie na Biskupin ale na jakiś Ołtaszyn, Maślice czy ulubione Psie Pole. Nie było lepiej niż w Krakowie. Opóźnień się nie dało zmierzyć ale wrocławski autobus czasy opóźnionych zjazdów do zajezdni. Szkoda, że nie podał ilości straconych kursów.
Dzisiejsza lista opóźnień (dane dyspozytorów MPK, z takimi opóźnieniami autobusy pojawiają się w zajezdniach):
linia 107 - 64 minut, linia 109 - 43 minuty, linia 118 - 50 minut, linia 119 - 25 minut, linia 122 - 20 minut, linia 125 - 31 minut, linia 126 - 32 minuty, linia 128 - 90 minut, linia 131 - 60 minut, linia 132 - 70 minut, linia 133 - 60 minut, linia 134 - 39 minut, linia 135 - 75 minut, linia 136 - 41 minut, linia 145 - 29 minut, linia 403 - 60 minut, linia 409 - 28 minut, linia 602 - 40 minut i od 10 do 30 minut: linie 103, 105, 129, 116, 130
Z informacji nieoficjalnych wiem, że spóźnienia dochodziły do dwóch-trzech godzin. A za przykład niech posłuży historia kierowcy na 118, który o 7 rano wyjechał z Wojnowa by już o 11stej dojechać na plac Kromera. Więc uprasza się Czumę o nie pieprzenie poraz kolejny.
Informacja dla nieznoszących pieprzenia Czumy. Czuma będzie pieprzył dopóki będzie na pasku płac i nie oczekujcie zmian gdy wybraliście kontynuację.

MPK nie jest organizacją uczącą się na własnych błędach. Rok temu było tak samo lub podobnie.

czwartek, 2 grudnia 2010

Szynobusy na Psie Pole

Szynobus na Psim Polu. Nie jest prawdą, że pojawią razem z MPK.
Urząd wierzy a wiara czyni cuda podobno. Ja nie wierzę i nad wiarę przedkładam kalkulację. Urząd liczy, że dzięki szynobusowi tramwaj na Psie Pole stanie się zbędny. Wierzy też, że dzięki szynobusowi urwie wozokilometrów autobusom i ktoś się na ten szynobus przesiądzie. Tramwaj na półkę, autobusy na złom i uważamy, że rozwiązaliśmy problem bo stworzyliśmy nową jakość.
Tymczasem nowej jakości w podróżach dzięki szynobusowi nie będzie - będzie za to większy bajzel w i tak pokręconej taryfie na nasze pociągi. Powód jest prosty, szynobusy na Psie Pole już jeżdżą a w połączeniu z niezłą częstotliwością pociągów z kierunku Długołęki dają całkiem rozsądną ofertę przewozową.

Nowy rozkład opublikowany na bahn.de pokazuje, że rozkład dla stacji Psie Pole na dzień 14 grudnia 2010 (czyli już po nowym rozkładzie będzie wyglądał mniej więcej tak):


Mało? Dla mnie wystarczy. Częstotliwość prawie takie sama jak N-ki w szczycie.
Więc gdzie tu Wild swoją kolejkę chce wepchnąć? Pewnie gdzieś pomiędzy wódkę a zakąskę. Aby skorzystać z większości tych pociągów wystarczy dopłacić 16 PLN do biletu miesięcznego lub kupić bilet kolejowy.
Kto jest gotów na przejazd z wózkiem dziecięcym pomiędzy przystankiem autobusowym a peronem stacji Wrocław - Psie Pole

Szynobusy już jeżdżą i czy to się komuś podoba czy nie i przełomu dzięki uruchomieniu MPK kolejki nie będzie na tej trasie. Bo:

Jak pomoże szynobus na korki przy ulicy Kiełczowskiej? Jak to wpłynie na kursowanie linii dowozowej?
  1. Korki na Psim Polu rozlały się już za bardzo po Psim Polu by choćby zrobić w miarę punktualną linię dowozową. Jak już będzie jeździć to utknie niechybnie na Kiełczowskiej czy Gorlickiej.
  2. Szynobus na Dworzec Główny jedzie prawie pół godziny - czyli tyle co autobus N gdy nie ma korków z tym, że autobus N zalicza ważne miejsca z punktu widzenia mieszkańca takie jak Galeria Dominikańska, Ogród Botaniczny czy Plac Kromera.
  3. Żaden przystanek na trasie Wrocław Psie Pole - Wrocław Główny nie umożliwia wygodnej przesiadki na tramwaj czy autobus. Zawsze wiąże się to z dłuższym lub krótszym bieganiem na przystanek
  4. Takie miejsca jak Dworzec Nadodrze czy Mikołajów nie zachęcają do podróży swoim wyglądem
W poszukiwaniu jakiegokolwiek przystanku w okolicy Wrocławia - Mikołajów. Nie ma go z prawej strony
Nie ma go też z lewej? A może gdzieś się kryje za drzewami? Długie spacery nie zachęcają do przesiadek.
Szynobus może być atrakcyjny dla tych którzy podążają gdzieś z Psiego Pola w zachodnie rejony miasta i dotychczas korzystają z komunikacji miejskiej. Dla dosiadających samochodów będzie to żadna alternatywa bo i mniej wygodna (przesiadki) i ciągle wolniejsza od własnych czterech kółek.

Ja dzisiaj skorzystałem z pociągu KD jadącego z Trzebnicy do Wrocławia Głównego i po dostaniu do ręki tego rozkładu (rzecz niepojęta w MPK):

drapałem się w głowę myśląc: nie lepiej podpłacić marszałkowi te szynobusy by jeździły częściej i można było z nich korzystac bez dodatkowych opłat?. Byłoby lepiej i taniej ale tu nie chodzi o to żeby było tanio ale o ambicje i o to by nie było za dobrze.

środa, 1 grudnia 2010

PESEL jego mać

Zmusili mnie oprawcy do złożenia wniosku o urbankartkę. Teraz mają mnie na widelcu. Imię, nazwisko adres i PESEL. Teraz mają wszystko co potrzebne do wpisania się na listę poparcia Expo2018, toru formuły jeden 2020 czy Dutkiewicza jako prezydenta Polski 21. Pomny wybryków Jasia Żarskiego, który przekazał dane firmie Ideacto dane kilkunastu tysięcy użytkowników Urbancard broniłem się ale poległem bo zbieranie PESELi przez mennice jest legalne ale jak to pisało tuwroclaw.com całkowicie bezpieczne:
Urzędnicy obiecują, że umowa pomiędzy Gminą Wrocław a Mennicą Polską została tak skonstruowana, że operator (Mennica) ma ścisły zakaz wykorzystywania tych danych do celów innych niż związane z korzystaniem z URBANCARD. Właścicielem bazy danych i ich administratorem pozostaje cały czas Gmina Wrocław.
Sęk w tym, że nie jest. I Jasiu Żarski to udowodnił.

Ja się cały czas za to zastanawiam po co PESEL? Odpowiedź oficjalna:
Numer PESEL jest zbierany i przechowywany przez operatora systemu w bazie danych w celu związanym tylko i wyłącznie z obsługą reklamacji w sytuacji, kiedy pasażer zgłasza utratę karty przy jej kradzieży, zgubieniu lub zniszczeniu i składa wniosek o wydanie duplikatu karty wraz z odtworzeniem zapisanego na niej biletu

Odpowiedź nieoficjalna - bo umiem i takich mamy się pożal się boże analityków systemu. Jak się jeden kaziu na studiach nauczył na przykładzie bazy danych pracowników, że ma być pesel to tak kaziu system zaprojektował. A że ktoś peselu nie ma (cudzoziemiec)? To nie jest problem kazia-architekta a, że przy okazji będzie fajna bazka do opchnięcia to inna rzecz.
Panowie jak wymagacie takich danych to je chociaż pilnujcie by Jasiu sekretarka ich nie rozpowszechniał. A ja cały urbancard wkładam do szufladki o nazwie amatorka obok takich wielkopomnych systemów jak: edukacja.cl, system transakcyjny polbanku czy płatnik.