wtorek, 16 listopada 2010

Najważniejsze są kadry

Dobre kadry to klucz sukcesu - tej maksymie stara się hołdować prezydent Dutkiewicz i dlatego właśnie mamy Wojciecha "Dziurę" Adamskiego bez którego byśmy się obronili, nieocenionego Wilda w MPK czy pomniejszych urzędników za 1,4 kilo PLN netto. Ale nie tylko komunikacją Wrocław stoi bo mieszkańcy oprócz stania w korkach jedzą i piją - a jak piją to wodę z MPWiK. Biologia głosi, że bez żarcia wytrzymamy miesiąc a bez wody tylko tydzień. Dlatego też w MPWiK Dutkiewicz postawił na najwyższej klasy fachowca nazwisku Wachulak o czym informowała "Wyborcza":
Szef wrocławskiego MPWiK Mirosław Wachulak nie dostał absolutorium za 2007 r., gdy kierował jeleniogórską elektrociepłownią. Ale władz Wrocławia ten fakt nie martwi - nawet nie zamierzają sprawdzić, ile prawdy jest w zarzutach rady nadzorczej wobec byłego prezesa.
źródło
Data artykułu wrzesień 2008 a sam artykuł informuje o prezesowaniu Wachulaka od lutego. Minęło parę chwil i w prasie pojawiło się takie coś:
O odwołaniu Wachulaka ze stanowiska szefa spółki zadecydowała w poniedziałek rada nadzorcza MPWiK. Nieoficjalnie wiemy, że poszukiwania nowego prezesa miejskich wodociągów trwały od dłuższego czasu. Wachulak nie spełniał bowiem pokładanych w nim przez władze miasta nadziei.

- Niestety, okazał się osobą nieodpowiednią do kierowania tak ważną spółką jak MPWiK, obracającą ogromnymi środkami. Po prostu nie udźwignął spoczywającego na nim ciężaru - tłumaczy jeden z urzędników magistratu. I dodaje: - Wpływ na ocenę jego pracy miały również incydenty ze służbowymi samochodami.
źródło
Incydenty ze służbowymi samochodami oznaczały po prostu rozpieprzenie ich w drobny mak - artykuł o tym, jak to rozbijano Citroena (70% szkody) i kupowano po cichu Superba zniknął z archiwum ale na szczęście akapit niżej jest to rozpisane:
chodzi m.in. o sytuację, którą opisywaliśmy w kwietniu ubiegłego roku. Po zakrapianym spotkaniu o poprowadzenie służbowego auta prezes poprosił syna. Ten okazał się na tyle kiepskim kierowcą, że z własnej winy doszczętnie skasował samochód. Prezes po cichu, bez przetargu kupił nowy, nie informując o sprawie prezydenta Wrocławia. Jesienią tego roku prezes znów miał wypadek. Podczas powrotu z delegacji zderzył się z kilkoma innymi samochodami, doszczętnie niszcząc drzwi z obu stron służbowej skody superb.

Ale żeby nie było dla pechowca powrotowicza za pechowo to:
Wachulak, który choć stracił stanowisko, pozostanie w zarządzie spółki.
I wszyscy są zadowoleni - no prawie wszyscy poza tymi co na ten cyrk płacą.

Z Hindusami rozmawiał po angielsku z akcentem hinduskim, z Koreańczykami z akcentem azjatyckim. Europejskie szefostwo Google'a z Dublina namawiał do inwestowania we Wrocławiu po irlandzku. Mówią o nim prawa ręka Dutkiewicza
źródło. Tak się zaczyna laurka na cześć Pawła Panczyja, ówczesnego prezesa Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.
Czego tam nie ma, że młody, że dynamiczny i całkowicie oddany idei - siwi papieża wymięka normalnie.
Minęło pół roku i czytamy:
Jak powiedziała rzeczniczka wrocławskiej prokuratury okręgowej Małgorzata Klaus, w doniesieniu Dutkiewicz chce, aby śledczy sprawdzili, czy były prezes ARAW Paweł Panczyj złamał prawo, inwestując pieniądze spółki na giełdzie bez wiedzy i zgody rady nadzorczej i głównych akcjonariuszy
źródło. Paweł Panczyj obecnie nie znajduje się w więzieniu - wylądował miękko w firmie Ernst&Young odpowiedzialnej między innymi za bajeczny tramwaj plus, który niedawno wylądował w koszu. W koszu nie wylądowały na pewno pieniądze zainkasowane przez E&Y.

Zejdźmy niżej. Jak się nie ma kadr błyskotliwych to zawsze przyda się ktoś wierny kosztem swojej bystrości.
Anita Białowąs, wicedyrektorka Zarządu Zasobu Komunalnego, wymogła na podległych pracownikach złożenie podpisów poparcia pod kandydaturą swojego męża. Startował on z listy Dutkiewicza. Już nie startuje
źródło

Konsekwencje tego haniebnego czynu dla tej pani były straszne:
Dyrektor Zarządu Zasobu Komunalnego Piotr Paś udzielił upomnienia swojej zastępczyni Anicie Białowąs za to, że wymogła na pracownikach Zarządu podpisywanie listy poparcia dla kandydatów do rady miasta.
źródło

Starzejemy się my wszyscy. Starzeją się też kadry i wierni radni z klubu Dutkiewicza - ale po co wychowywujemy potomstwo:
Czy takie samo nazwisko może pomóc w kampanii? Okazuje się, że niekoniecznie. Już cztery lata temu przekonał się o tym Modest Aniszczyk, syn Bohdana Aniszczyka (radnego od 1990 r.). - Wtedy się nie dostałem. Widać więc, że nie wystarczy zaświecić nazwiskiem - tłumaczy Aniszczyk junior. Ojciec nie chciał, żeby startował. Ale Modest uznał, że spróbuje raz jeszcze. Na liście Komitetu Wyborczego Wyborców Rafała Dutkiewicza jest ostatni.
źródło
Sam Modest jest wymarzonym radnym dla Dutkiewicza co dobitnie ilustruje wpis:
Mam 31 lat. Jestem prezesem Stowarzyszenia Dziewięć Dni – z pamięcią o Janie Pawle II. Byłem współorganizatorem konferencji dla studentów Laboratorium Miłości. W Radzie Miejskiej chciałbym zajmować się oświatą oraz promować wszechstronny rozwój młodzieży. Chciałbym zaangażować się w usprawnianie wrocławskiej komunikacji. Jako dalekosiężny cel stawiam sobie utworzenie ośrodka, który będzie pielęgnować pamięć o Janie Pawle II.
źródło. Proponuję panu Modestowi budowę wielkiego dworca dla tramwajów z krzyżem pośrodku na placu Jana Pawła drugiego. Na drugim piętrze można będzie urządzić kaplicę i postawić tam wielki pomnik JP2. Wszystkie cele będą spełnione.

I za to wszystko kochamy to miasto, zero odpowiedzialności a konsekwencje to najczęściej papierowe. Wszystko to pod warunkiem, że jesteś w grupie - a najszybszym sposobem dotarcia do grupy jest twoja parafia i jej struktury.

Jak już wpadniesz do obiegu to się nie zużyjesz bo zawsze można zmienić ci stanowisko - ku chwale twojego portfela i naszego miasta:

Wrocławscy urzędnicy wymienią się miejscami w radach nadzorczych miejskich spółek. Takie zarządzenie wydał właśnie prezydent Rafał Dutkiewicz.

Nowym członkiem rady nadzorczej spółki Wrocławskie Centrum Treningowe Spartan został Paweł Romaszkan, dyrektor biura promocji miasta, który zajmie tu miejsce Andrzeja Łosia.
- Działalność tej spółki dotyczy wizerunku miasta, czasu wolnego. Znam
się na tym i mogę pomóc - wyjaśnia Romaszkan. Wcześniej zasiadał w radzie nadzorczej Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.

Były marszałek Dolnego Śląska Andrzej Łoś (dziś zatrudniony w Biurze Rozwoju Wrocławia jako "kierownik projektu Założenia polityki społeczno-gospodarczej 2010 - 2014") przeniesie się do rady nadzorczej Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Dlaczego akurat tutaj? - Nie zabiegałem o to, prezydent mi zaproponował. Musiał uzupełnić lukę po Rafale Guzowskim - wyjaśnia Łoś (Guzowskiego z kolei Dutkiewicz przeniósł do nowej spółki
"Zoo Wrocław").
Razem z Guzowskim w radzie nadzorczej zoo zasiądą Remigiusz Arendarski, dyrektor wydziału finansowego, i Ryszard Krawczyk, dyrektor wydziału obsługi urzędu.
Wiceprezydent Adam Grehl będzie z kolei pracował w radzie spółki Wrocławskie Centrum Badań EIT+.
- Rady nadzorcze miejskich spółek to prawdziwe konfitury - przekonuje lewicowy radny Tomasz Czajkowski. - Dzięki temu niektórzy urzędnicy zarabiają więcej niż prezydent Rafał Dutkiewicz. Bywa tak, że jest to dla nich spory dodatek do i tak wysokiej pensji.

Przykładem jest wiceprezydent Wojciech Adamski. W ubiegłym roku w urzędzie zarobił prawie 200 tys. zł. Za zasiadanie w dwóch radach zainkasował ponad 70 tys. zł. W sumie zarobił więc 270 tys. zł. Prezydent Rafał Dutkiewicz - 146 tys. zł.
Sam Dutkiewicz w żadnej radzie nadzorczej miejskich spółek nie zasiada, choć formalnie prawo mu tego nie zabrania.

źrodło

Pewnie powiecie, że inni nie są lepsi i takie są standardy ale ja wiem, że ten cyrk jest za moje pieniądze i jestem gotów zmieniać aktorów w nim co 4 lata do skutku aż przestaną pasożytować. Ty też to przerwij i masz na to okazję już 21 listopada. Niech się młode wilczki z młodzieżówek nie uczą podłych standardów.

0 komentarze: