Reżimowy system z ratusza doczekał się piewcy z rady miejskiej. Nie takiego zwykłego jak "poniżej poziomu U. Wanat" ale takiego naśladowcy Czumy, manipulującego faktami, mówiącego nieprawdę nieporadnego Michalaka Jerzego. Nie wiem jaka jest wspólna cechą zwolenników dynamizmu ale po moich badaniach wynika, że jest to totalne impregnowanie na fakty, niezdolność łączenia przyczyn i skutków swoich decyzji oraz traktowanie jakiejkolwiek krytyki jako stronniczego ataku politycznego. Ostatnio jakichś zwolennik zarzucił mi pomawianie i podawanie nieprawdziwych informacji na temat jaśnie panujących nam władców miasta. Gdy się spytałem o podanie przykładów, koleś stwierdził, że nie ma czasu czytać tego bloga bo ma prywatne życie. Ot prawdziwy pożyteczny idiota.
Ale wróćmy do radnego Michalaka. Pamiętacie przewał z podwyżkami podatku od nieruchomości, kiedy to "poniżej poziomu U. Wanat" wstała i zgłosiła wniosek o maksymalną podwyżkę tego podatku, który został następnie przegłosowany przez radnych Rafała Dutkiewicza. Wtedy radny wydalił z siebie takie coś:
Dlaczego, będąc gospodarczym liberałem, zagłosowałem za podwyższeniem stawek podatku od nieruchomości?
Zanim o tym, trzeba powiedzieć, że:
- roczny wzrost podatku od nieruchomości prognozuje Minister Finansów, ustalając maksymalną stawkę podatku na dany rok,
- wniosek Radnej Wanat skierowany był na wykorzystanie tej właśnie, maksymalnej stawki.
Dlaczego zatem „za”?
Po pierwsze dlatego, że podwyżki te nie dotkną osób najuboższych. Podwyżkami nie będą objęte osoby mieszkające w mieszkaniach komunalnych, zaś właściciel standardowego mieszkania o wielkości 50m² zapłaci w 2012 roku 35 zł, czyli o 6,50 zł więcej niż dzisiaj.
Po drugie, dlatego, że na tle innych miast stawki wrocławskie nie były wygórowane.
Po trzecie, dlatego, że wobec konieczności zrównoważenia budżetu Miasta, trzeba wygenerować dodatkowe środki na inwestycje. Proponowana podwyżka da nam około 9 dodatkowych milionów złotych. I na te miliony „złożą” się przede wszystkim osoby posiadające największy majątek.
Po czwarte, podwyżka dokonana jest w ramach granic wskazanych w rozporządzeniu Ministra Finansów.
Jestem przekonany, że otrzymane środki uda się przeznaczyć, na to, co najbardziej, w odczuciu wrocławian, potrzebne: w połowie na edukację (szkoły, programy edukacyjne), w połowie na bieżące naprawy dróg, w tym na tak spektakularne „szybkie wymiany nawierzchni”.
Zobowiązuję się informować, na jakie projekty owe 9 mln zostało przeznaczonych.
źródło
Czekamy panie Radny. Na co poszło te 9 milionów? Czy aby nie na dotację do klubu kopiącego w szmaciankę, premie dla wroclaw 2012 czy dopłatę do rolki papieru toaletowego?
Zostawmy to i tak nikt nigdy nie udowodni, że to właśnie te 9 milionów poszło na wał na Kozanowie a tamte 9 milionów na nową furę Janickiego czy Wojtasa. Zajmijmy się nowym wypierdem myśli Jurka Michalaka na temat podwyżki cen komunikacji miejskiej. Słowo "wypierd" zostało tu użyte celowo by podkreślić nikczemność kłamstwa i steku bzdur jakie nam radny Dutkiewicza prezentuje:
– Możecie nazwać mnie „semaforem Prezydenta” (i zapewne nie będą to określenia najłagodniejsze), zapoznajcie się jednak proszę z argumentami, które skłoniły mnie do poparcia uchwały w sprawie nowej taryfy MPK, albo, odrzucając zabiegi PR, w sprawie podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej – dodaje miejski radny.
Radny w taki sposób argumentuje sens podwyżek cen biletów w MPK:
1.Rosną ceny, a inflacja zmniejsza wartość pieniądza.
Ostatnia podwyżka cen biletów miała miejsce w 2008 roku. Wtedy litr oleju napędowego kosztował około 3,95 zł, a 1 KWh prądu 0,35 zł. W porównaniu do roku 2008 ceny tych nośników energii dla MPK wzrosły o ¼. Inflacja liczona za lata 2008- 2011 wyniosła zaś 15%. W tych warunkach nie można zaproponować wrocławianom porównywalnej oferty komunikacyjnej za cenę sprzed 4 lat.
Pan radny nie raczył zauważyć, że koszty które ponosi MPK nie są w żadnym stopniu pokrywane przez tą podwyżkę. Jest wręcz przeciwnie, będziemy płacić więcej po to by MPK miało mniej na rosnące ceny energii. Pan radny nawet pisze to jeden akapit niżej robiąc z siebie totalnego durnia.
Panie radny bzdurzysz waść, że pieniądze z planowanego wzrostu przychodów trafią do podmiotu, które wyższe koszty ponosi (czyt. MPK).
2.Pieniądze z podwyżek idą na MPK.
Powstały wątpliwości następujące: Skoro w budżecie Wrocławia na 2012 rok na komunikację przeznaczamy 17,5 mln zł mniej niż w 2011 roku, a jednocześnie podnosimy ceny biletów, to gdzie sens takiego posunięcia. Po pierwsze, trzeba powiedzieć otwarcie: Chodzi o to, aby korzystający z komunikacji w większej niż dotychczas skali, finansowali jej funkcjonowanie. Przy dzisiejszych cenach, tylko 40% kosztów przewozów MPK pokrywanych jest ze sprzedaży biletów. Resztę pokrywa Gmina ze środków pochodzących także od osób, które z komunikacji miejskiej nie korzystają (podatki płacimy wszyscy). W Krakowie wpływy z biletów pokrywają aż 60% kosztów.
Po drugie, mniejsza kwota przeznaczona na zakup usług transportowych, wynika z niewykorzystania przez MPK środków z poprzedniego roku, na około 13 mln zł, m.in. rezerwy na potrzeby Kolei Metropolitalnej.
Panie kochany radny. I znów pan kłamiesz mnie. TO, że w Krakowie wpływy pokrywają 60% kosztów to wynika z jakości tej komunikacji. We Wrocławiu każdy kto ma taką możliwość z komunikacji miejskiej wysiadł i wysiedli z niej w pierwszej kolejności ludzie w średnim wieku płacący pełńą odpłatność za bilet. Obecnie komunikacja we Wrocławiu pełni rolę transportu tylko dla gapoli, dziadków i studenciaków płacących 50% ceny biletu. To dla nich robi się zwiedzające całe miasto linie 17, 75 i kilkukrotne przesiadki (Leśnica). Nikt, kto ma dotrzeć gdziekolwiek w określonym czasie nie korzysta z wrocławskiego zbiorkomu bo się po prostu nie da. A te 17 milionów panie nieporadny przekłada się na bardzo konkretne rzeczy takie jak liczba kursów, częstotliwość kursowania i likwidację linii. Co z kolei przekłada się na niższą jakość komunikacji.
Na koniec napiszę, że dotacja wyższa o 17 milionów była wyższa po odliczeniu kosztów kolei miejskiej. Kogo pan tu w balona chce robić? Chyba swoich wyborców ale jak pan ich uważa za idiotów no to pozostaje mi tylko im współczuć.
Po trzecie, jestem pewien, że w ramach wielokrotnych nowelizacji budżetu na rok 2012, suma
środków przekazanych na transport publiczny będzie taka sama lub nawet większa niż w roku 2011.
Jeśli jest pan pewien panie nieporadny to proszę zgłosić taki wniosek. W każdym razie dysktujmy o tym co jest bo o tym co będzie to już ja się nasłuchałem wystarczająco.
3.Brudny Harry wkracza do akcji.
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Sp. z o.o. we Wrocławiu jest molochem, którego struktura, przede wszystkim struktura zatrudnienia, przypomina raczej czasy schyłkowego PRL, niż sprawnie funkcjonującego przedsiębiorstwa miejskiego. „Trzeba sprawić, aby standard przewozów nie urągał podstawowym zasadom higieny i szybko zbliżył się do standardu europejskiego, tramwaje i autobusy mają być czyste i przestać się spóźniać”. Władysław Smyk nowy prezes zarządu MPK, bo jego przytoczyłem słowa (z pamięci), jest zdeterminowany by sytuację w MPK radykalnie zmienić. Odważnie i bez ogródek mówi o słabościach przedsiębiorstwa, ale także przedstawia realny plan naprawy sytuacji (ostatnio np. pracę w MPK zakończyło 100 osób, i na ich miejsce nie będą przyjmowane nowe).
To co pan tu napisał kompromituje pana jako osobę pełniącą jakikolwiek urząd publiczny. Powiela pan niedomówienia, plotki i kłamstwa powielane przez zarząd MPK i biuro prasowe prezydenta nie posiadając żadnego pojęcia o temacie. Panie radny, wie pan jak wygląda polityka zatrudnienia w MPK? W MPK wywala się z pracy ludzi, którzy przynoszą firmie dochód czyli kierowców, mechaników i pracowników biurowych niskiego szczebla z niskimi wypłatami. Za to nieustannie powiększa się kadra kierownicza na Prusa. Przypomnę tylko zatrudnienie pana Wilda jako wiceprezesa, późniejsze zatrudnienie pani Kulbaki a następnie pani Gurak jako szefowej kadr. Pan mi wytłumaczy panie radny? Dlaczego MPK ma aż dwoje ludzi zajmujących się PR w tej firmie? Po co jej dwoje rzeczników? Może wtedy dojdzie do pana, że w tej firmie bardziej się liczy szpan i blichtr a nie rzetelne wykonywanie działalności przewozowej?
W mojej opinii, związki zawodowe w Spółce „robią złą robotę” kierując się tylko ochroną status quo, nie zaś koniecznością sanacji przedsiębiorstwa. Z nimi także Prezes będzie się musiał zmierzyć.
Prezez jak już coś i z małej litery. A odnośnie pana opinii to jest to typowe usprawiedliwienie rządzących tym miastem. Bo SMG, Mostostal, Max Boegl, Interspa "robi złą robotę". W przypadku MPK chłopcami do lania są związki zawodowe, które notabene za zachowanie własnych stołków udzieliły pełnego poparcia i prezydentowi i prezezowi MPK. Tak jest panie radny, jak pan może mówić o złej robocie przez związki MPK, jak związki na taki stan rzeczy się zgodziły walcząc jeszcze o podwyżkę w zeszłym roku??
4.Nie można zmarnować inwestycji.
W komunikację miejską przez ostatnie 3 lata zainwestowaliśmy bardzo dużo, ponad 2 mld złotych.
Panie radny, pan poraz kolejny nie wie o czym pan pisze. To, że na bieżącą eksploatację wydaje się 300 milionów z czego 40% jest pokrywane z biletów to nie oznacza oznacza, że wydaliśmy na inwestycje 2 miliardy złotych. Zresztą ta liczba wzięła się totalnie z sufitu bo te same pieniądze są liczone kilkukrotnie bo:
* MPK kupuje na kredyt tramwaje za 250 milionów złotych
* MPK płaci za te tramwaje z pieniędzy, które dostaje od miasta (300 milionów rocznie)
Analogicznie jest z autobusami. Nie można dwa razy liczyć tych samych pieniędzy! To tak jak ja bym dał żonie 5PLN z nakazem kupna chleba i później ona by za te 5PLN kupiła ten chleb a ja bym się chwalił, że wydałem na chleb. Dlatego nie 2 miliardy ale 13 milionów przeznaczonych na budowę torowisk dla tramwaju plus - resztę czyli 129 milionów to dofinansowanie z Unii Europejskiej. Może sobie pan sprawdzić we Wieloletnim Planie Inwestycyjnym o ile pan wie co to jest.
Ty tak, jakby w jednym roku 66% całego budżetu Wrocławia przeznaczyć tylko na komunikację miejską.
Panie radny, wydawanie pieniędzy nie jest dobrą miarą oszacowywania skuteczności projektów. O tym wiedzą już amerykanie od połowy wieku. Dlatego uważam te porównanie za bezsensowne a pan się douczy na temat prowadzenia projektu.
Wprowadzany, nie boję się sformułowania, rewolucyjny system Inteligentnego Transportu Miejskiego, przyspieszy poruszanie się pojazdów po Mieście. Jednak bez zapewnienia wystarczających środków na bieżące funkcjonowanie komunikacji, najlepsze tramwaje i systemy elektroniczne działać nie będą.
Panie radny ale właśnie
nie zapewniacie wystarczających środków. Rozmowa byłaby inna gdyby wraz z podwyżką cen biletów wzrosłyby środki przeznaczone na utrzymanie torowisk (spadek o 50%), wzrosła by ilość połączeń, wzrosłyby pieniądze przeznaczone dla MPK (za które przewoźnik mógłby kupić np. nowy tabor). Tymczasem tak nie jest. Środki są obcinane, tramwaje i autobusy są coraz starsze, jeżdżą coraz rzadziej a miasto nawet nie dysponuje żadnym planem co z tym fantem zrobić.
Każdy wolałby płacić mniej i otrzymywać usługę lepszej jakości. W istniejących realiach nie jest to możliwe. Czasem wyrazem odpowiedzialności za dobro wspólne jest twarde powiedzenie „nie” postulatom niektórych Wyborców. Sytuacja w Grecji najlepszym przykładem – kończy w liście Radny Rady Miejskiej Wrocławia, Jerzy Michalak.
źródło
Panie nieporadny, ręce mi opadają jak się to czyta. Wymieszał pan propagandę z perfidnym kłamstwem co świadczy albo o pana złej woli albo kompletnej ignorancji. Dla mnie nie nadaje się pan nawet na stróża nocnego a co dopiero na radnego dużego miasta. Powody wymieniłem powyżej.